Biedroneczki {akcja} i w kropeczki xD
Tytuł:Ukryta siła Kaito
Kiedy:sobota, 18 października 2008 14:07:52
Przeczytało:1
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

- Arigatou! – Kiki
- Kiki, cos ty zrobiła? ==* - Hoshi
- N-nic... – Kiki próbuje ukryć rękę
- Pokaż, bo ci to odgryzę == - Hoshi szybko chwyciła rękę siostry i zauważyła świeże rany podłużne na ręce. – Co to kurde jest? ==”
- Mówiłam, że nic v.v – Kiki wyrwała z uścisku swoją rękę
Na całe zajście weszła Miharu trzymając tasak w ręku i mając fartuszek i twarz całą we krwi.
- O co się znowu szamoczecie? _^_
- A czemu wy jesteście całe we krwi?! Oo – prawie krzyknęła Hoshi, po czym nagle poczuła ból. Przerażający ból w wewnętrznej części dłoni..
- Przesadzasz siostro... – odparła Miharu chowając tasak do kieszonki fartucha.
- Możemy zaprosić w końcu na opek? .__. – zapytała Kiki smutnawo
- A to, co masz na ręce to, co to?
- Halo, Hoshi masz zwidy! == - mruknęła Miharu machając ręka przed oczami bliźniaczki.
- JAK TO??!! – Hoshi
- Za dużo tych drastycznych scen się naczytałaś.... – odparła Miharu wycofując się w bok.
- Niech Hoshi i Miharu wyjaśnia parę spraw ^^” ja stąd spadam – mruknęła Kiki, w ostatniej chwili unikając ciosu tasakiem, co leciał wprost na nią...
Nagle Hoshi krzyknęła budząc się w łóżku.
- Uhh to tylko głupi sen == - mruknęła rozciągając się i nagle na nią spadła marionetka w kształcie szkieletu. – ej no ==*
- Merry Xmas!! X33 – przy niej pojawił się nagle Nakamura przebrany za dynię...
- Ej chyba pomyliłeś święta ==*

***** ******

Wszyscy byli obecni. Pojawili się nawet Lyserg, Rio, Kariff. W pokoju miało dojść do przełomowego wydarzenia. Ten wieczór miał wiele wyjaśnić, zniszczyć, odnowić..
Wokół 5 wybranych Neko, była jakby mroczna aura tajemniczości, największy cień tej aury padał na Kiki. Anna była zaniepokojona, korale jej drżały, nie wydając jakiegokolwiek dźwięku. Yoh z głową opartą o ramię Rena, obserwował całe zdarzenie. Hao, co siedział przy Rio obserwował zażarcie Hoshinae. Kiki miała rację. Hoshinae została zniszczona przez walkę miedzy rodami. Nie tylko miała rany cielesne, ale i duchowe...nie wiadomo jak silne...Teraz siedziała przy Kiki, trzymała jedną reką ramię siostry, a drugą drżącą miała wolno ułożoną. Widać było jak martwi się o młodszą siostrę.
- Tak więc...- zaczęła Ariel siedząca na kanapie (na pewien czas dusza zmaterializowała się do ciała rzeczywistego), i od razu skarciła wzrokiem Miharu, co już otwierała usta by dodać swoje 3 grosze – Wszystko zaczęła się od naszej mamy – Michiko Kirusamy. Mieszkała ze swoim ojcem Hinoru, oraz siostrą Hintari. Pewnego dnia poznała ojca Hoshi i Miharu – Fuyutsuki’ego Suzatanu, syna słynnego łowcy demonów. I tegoż samego dnia postanowili razem, iż Michiko ucieknie z domu. Tej samej nocy, gdy nastąpiła ucieczka, podpalono Dom Michiko a co za tym idzie, spalili się żywcem jej ojciec i siostra. Na pogrzebie był cały ród. Obie zwaśnione strony, zaciekle walczące ze sobą...podczas ceremonii pogrzebu, przeklęto naszą matkę, by każde jej dziecko było „dotknięte”.
- Następnego dnia napadnięto ją, gdy poszukiwała zioła dla przyjaciela, do badań naukowych. Została zgwałcona, ciężko pobita – zaczęła dalszą część Mara. Prawdopodobnie każda z nich miała do powiedzenia cześć tej historii – Zaszła w ciążę, Fuyutsuki Suzatanu, jej wielki przyjaciel przyjął jej dziecko jako swoje. Narodziła się wtedy dziewczynka. Był maj, rok 1984. Nazwano ją Arielle, skrót Ariel – Ariel w tym momencie rzuciła bransoletkę z napisem chaos - Potem w rodzie narodziłam się ja, wprowadzając do rodu kolejną falę niezgody – Mara rzuciła bransoletkę na bransoletkę Ariel. Zabłysł napis discordia . – teraz jeśli pozwolicie, kontynuować będą bliźniaczki – oznajmiła ruda kotka, po czym usiadła spokojnie.
Grupa się poruszyła. Miharu nie wstając z miejsca, wyciągnęła z kieszeni medalion, nałożyła go na łańcuszek i położyła przy dwóch bransoletkach. Trey spojrzał na nią dziwnie, natomiast Hoshi po raz pierwszy w towarzystwie pokazała jak wspiera siostrę. Ręką, która jej drżała ujęła dłonie bliźniaczki, które z kolei Miharu miała na podołku. Miharu dzięki temu gestowi uspokoiła się i kontynuowała opowieść:
- Tuż po narodzinach Mary w rodzie zapanowała okropna niezgoda. Rozpoczęły się ciągłe walki. Ciągłe poszukiwania Michiko, powodowały, że Michiko i Fuyutsuki i Ariele musieli uciekać i się ukrywać. W pewną mroźną noc Nasz ojciec – tu spojrzała ciepło na Hoshi – poprosił o rękę naszą matkę, po jakimś czasie okazało się, że mama spodziewa się dziecka. Ojciec chciał, aby mama ciążę usunęła, bo jest dla niej zagrożeniem i może przeszkadzać w dalszej wyprawie a już jedno dziecko podróżowało z nimi. Mama uparcie mimo wielu zagrożeń - urodziła, co prawda nie spodziewali się oboje, że to będą bliźniaki.. dwie dziewczynki co są niby identyczne, a tak różne...- Miharu ostatnie zdanie powiedziała na jednym wydechu ,po czym sięgnęła po herbatę i wypiła łyczka przy okazji zostawiając swój naszyjnik przy bransoletach Ariel i Mary. Dalej kontynuowała Hoshi, podczas gdy atmosfera w pokoju gęstniała od napięcia:
- Wtedy dopełnił się los naszego ojca... – Hoshi delikatnie położyła swój naszyjnik obok naszyjnika miharu. W blasku światła ukazały się przez chwile dwa napisy: dolores i exitium . Hoshi kontynuowała:
- W rok po naszych narodzinach miał miejsce wypadek samochodowy. Zginął w nim nasz ojciec a matka była poważnie ranna. Groziło nam rozdzielenie i rozesłanie po domach dziecka. Na szczęście 3 letnia wtedy Ariel opiekowała się nami jak tylko mogła. Na szczęście mama szybko wyzdrowiała, mimo że rokowano jej szybki koniec... Ale przez śmierć taty zmarkotniała szybko i załamała. Musiała wyjść za mąż z rozsądku, bo bez wykształcenia nie mogła pracować i jak skoro miała 3 dzieci? Nie pamiętam jak on się nazywał, ale był pięknym mężczyzna, był dobry dla mamy jak mówiła to Ariel kiedyś, ale szybko się zmienił...Gdy dowiedział się ze mama jest w ciąży to chodził struty, bil nas, był okropny dla mamy... Jeśli chodzi o dzieciństwo to całkiem je nam zniszczył. Po narodzinach Kiki tylko ją kochał tylko ją akceptował...
- Był dla mnie dobrym ojcem i kochałam go w każdym bądź razie tak sadze, każde małe dziecko kocha swoich rodziców... – mruknęła Kiki i na chwilę wyszła z pokoju bledsza niż zwykle na twarzy.
- ...w każdym bądź razie był to zły człowiek, nas miał w planie posłać na prace na ulicę, bo samemu nie chciał pracować. Kradł, bił, gwałcił – był złem wcielonym. Zawsze się boję, jak patrzę Kiki w twarz, ma jego rysy, jego oczy, jego mimikę... boje się, że kiedyś będzie taka jak on.. raz już pokazała co potrafi... – Hoshi łyknęła herbaty Miharu, bo zaschło jej w gardle.
- A co takiego zrobiła? – zapytał się Trey, a reszta zaciekawiona spojrzała na Hoshi
- Zabiłam ojca będąc dzieckiem... – mruknęła Kiki wchodząc powrotem do pokoju a cale towarzystwo przestraszyło się nie na żarty. – Nic takiego... w sumie to tego zdarzenia nie pamiętam, bo mam jakby czarna plamę w pamięci, ale sadze, że moje siostry o tym pamiętają...W każdym bądź razie dokończę opowieść, która spisała w księdze nasza matka...- Kiki wyciągnęła zza pazuchy książkę w ładnej czerwono-czarnej oprawie, otworzyła i wertując już pożółkłe kartki kontynuowała:
- Moje pierwsze i nie ostanie morderstwo nastąpiło, pełne bólu i cierpienia, siejące chaos i zniszczenie. Wprowadzające ród w niezgodę większą niż zwykle, mającą zapanować nad naszymi umysłami i ciałami, powodując niszczycielska fale zbrodni, gdzie brat zabija brata, a siostra siostrę...- Kiki wstała i odsunęła się od całego towarzystwa. Miała zamknięte oczy a księgę miała otwartą na stronie pełnej krwi. O dziwo krew wyciekała z tej księgi, jakby była żywą istota ciężko raniona w serce...Okazało się, że to Kiki się raniła w nadgarstki podcinając sobie żyły...
- Oto się dopełni los nasz dziś... – mówiąc to Kiki zadała sobie cios nożem w brzuch i jakby martwa padła na podłogę, już Ren chciał wstać, ale Hoshi szepnęła: „Nie ruszajcie się, bo to ją zabije”. Kiki jakoś obróciła się na plecy i ułożyła swe ciało w gwiazdę 5 ramienną. Krew sama jakby z podłoża wydostała się na zewnątrz rysując na podłodze pentagram. Nagle pieczęcie zniknęły i po kolei zaczynały się pojawiać przy końcówkach ramion pentagramu. Jedynie ramie gdzie znajdowała się głowa Kiki było bez medalionu. Kiki wykrwawiając się coraz bardziej sięgnęła po swój wisiorek i gdy tylko ułożyła we właściwym miejscu z każdego medalionu buchnęła fontanna krwi brudząc wszystkich ów płynem. 5 pieczęci oderwało się od swych miejsc docelowych i wirując nad Kiki wsysały cala krew z podłogi i z ciała kotki. Nagle nastąpił oślepiający blask i wszystko ucichło.


Słowo od autorki bloga:
** Niestety zgubiłam znów zeszyt i nie jestem w stanie przepisać do końca ten rozdział ~~ poza tym w opku w kontynuacji pomieszałam parę rzeczy, więc będę zaczynać na „nowo” opowiadanie, bardziej mroczne i rzadziej śmieszne -_- rozdzielę to odpowiednio od tego, co pisałam dotychczas, może nazwę to „TOM II”. Obecnie mam pustkę w głowie i wiem, że bardzo zaniedbuje ten blog, za rok mam maturę, już teraz muszę się uczyć więcej niż zwykle... mam nadzieje, że ktoś to przeczytał chociaż ~~ **




History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [1]

Tytuł:Przerwa jednak
Kiedy:czwartek, 18 września 2008 08:27:30
Przeczytało:2
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Miałam dodać nową notkę, ale jej nie dodam xD za duży zapieprz w budzie mam i praktycznie nie mam czasu na nic. Poza tym brak neta mam xd



History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [2]

Tytuł:Powrót Króla (Y... Królowej... xD)
Kiedy:wtorek, 5 sierpnia 2008 01:16:01
Przeczytało:5
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

-Witam ~~
zmieniłam wygląd bloga jak widać na załączonym obrazeczku :]
zmieniłam styl pisania,
zmieniłam się i ja
i zmieni się opowiadanie...*Kiki*

- Ale nic poza tym się nie zmieni? *Hoshi*
- A co mogłabym zmienić? *Kiki*
- Masz 5 minutek? *chichot* No to tak: atmosfera skisła, za nudno, mało erotycznych scen... *Hoshi*
- Hola Hola ~~ *Kiki* to moje opo pisane czasem na odpieprz z dawka wszystkiego po trochu...
- Wiem ^^ ale można urozmaicić, nie? :D *na twarzy Hoshi automatycznie pojawia się banan*
- Jakbyś była biseksualna to może == *Kiki powoli traciła nerwy*
- Musisz ze mnie robić Bi by opo było ciekawsze? Oo Szalona ty xD

Zgrzyytt bziuu bziuuu iik iik

- Przerywamy tą rozmowę gdyż może ona wyjawić tajemnice zawarte w nowych częściach opowiadania *Nakamura*
- Ostrzegamy też przed lenistwem autorki i prosimy grzecznie o zachowanie spokoju i nie atakowanie autorki za lenistwo i durnotę umysłową *zaczyna szeptać* ej myślisz, że Kiki się wścieknie na mnie za to? *Miharu*
- Rozkwasi na miazgę *odpowiada szeptem Nakamura, po czym mówi dalej normalnie:* Lecz pomimo wszelkich przeciwwskazań lekarzy i farmaceutów zalecamy wam małą dawkę tegoż opowiadania...*Nakamura schodzi z widoku*

Zgrzyytt bziuu bziuuu iik iik

- Ej co to było? Oo" *Hoshi*
- Rozwinięcie notki ;__; *Kiki*
- A co to teraz oznacza? *na twarzy Hoshi pojawił się cień*
- Zakończenie...

~*~*~*~*~*~

Dziękuje za uwagę i przeczytanie tej informacji.*



* Za obrażenia ciała spowodowane czytaniem tego komunikatu autor nie odpowiada*



History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [5]

Tytuł:Fatum
Kiedy:czwartek, 19 czerwca 2008 13:38:55
Przeczytało:1
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Przepraszam was za długą nieobecność na tym blogu. Zauważyłam, że dużo z was odeszło.. Smutne to, lecz przejdę do meritum. Zbliżają się wakacje, więc mogłabym znów normalnie kontynuować bloga, jest tylko jeden malutki pikuś... ZGUBILAM ZESZYT Z OPOWIADANIEM == ogólnie do tego trzeba dodać to, iż mam remont, więc znalezienie zeszytu zmalało do zera == jestem wściekła z tego powodu. Mam nadzieje, że mi wybaczycie te wpadkę i że znajdą się osoby, co będą czytać tego blogaska z opowiadaniem...

Dziękuje za uwagę :*



History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [1]

Tytuł:Kłótnia o pieczecie cz.2
Kiedy:poniedziałek, 17 marca 2008 19:11:17
Przeczytało:2
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...


- Witam serdecznie ^^ - Kiki
- My też witamy *^^* - Hoshi
- Mów za siebie == - Miharu
- Ty popierdółko!! – Hoshi zaczyna grozić siostrze palcem
- Wiesz, ten palec możesz sobie włożyć w...== - Miharu zaczęła mrużyć oczy
- Ej miałyśmy zaprosić na nową nocie ^^v - Kiki
- To Se sama zapraszaj ==** - Miharu
- No jak ty traktujesz młodszą siostrę? HĘ?! – Hoshi
- A tak jak i ciebie ==*
Hoshi odsuwa się od bliźniaczki
- Chyba ma napięcie przedmiesiączkowe – szepta do Kiki
- Co ty... ostatnio słyszałam, że facet ją rzucił, bo miała zbyt obwisły biust ^^” – Kiki odpowiada siostrze szeptem, dławiąc się ze śmiechu
- Bo wiesz... zwija w rulonik. Ale ja bym stawiała na to, że uciekają przed nią, bo jest gruba ^^”
- A ja myślałam, że dlatego, bo Nakamura ciągle jej do łóżka wsadza martwą mysz i zamiast mydła daje ładnie uformowany kompost ^^ - Kiki
- To też... wiesz Nakamura się mści ^^”
- Za co? Oo – Kikuś
- Bo złapał od niej... *cenzura* xD
- Jak to?! Oo
- Kichnęła na niego ^^” uf dobrze, że nie dostał centralnie gilem....u.u
- EJ!! >.<”” – Miharu była bliska wybuchu. Kiki i Hoshi zignorowały siostrę. – Chcesz się bić Hoshinae?!
- Nie dotknę kogoś, kto śpi z martwą myszą v.v
- Takim miłym akcentem zapraszam na nocie – Kiki przekrzykuje siostry, co rzuciły się na siebie i dość głośno rozmawiały (patrz: krzyczały, darły się ^^”)

***** *****

AUTORKA BLOGA NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIEKTÓRE TREŚCI ZASTOSOWANE W OPOWIADANIU. JEŚLI ZA MAŁO ZNĘCAMY SIĘ Z HOSHI NAD MIHARU, TO PRZEPRASZAMY I OBIECUJEMY POPRAWĘ. JAKO, ŻE W RZECZYWISTOŚCI MIHARU JEST ZUUĄ STRONĄ HOSHINAE, PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚC W NISZCZENIU ZUUUUUAAAAAA XD

***** *****

* GDZIES TAM XD *

Grupa milcząco podążała za Renem, no... prawie milcząco...
- Ten goguś myśli, że jest taki fajny, bo pokazał, że umie nosić kogoś na rękach. W ogóle, po co to robić, skoro wiadomo, że ta lalunia wykituje...
- Możesz się zamknąć? == - syknęła Anna bliska rzucenia się na Kariffa
- Ooooouuuu.... – chłopak udał, że zasłania się rękami przed ciosem, po czym wybucha ŚMIECHEM – taka mała babka chce się bić? Wiesz, nie chce bić dziewczyn w ciężkim stanie umysłow.....
Reszta jego słów utonęła jęku, gdy Tamara przystawiła mu ostry wachlarz do szyi
- Nie wolno ci obrażać moich przyjaciół – syknęła dziewczyna dygocąc na całym ciele i mając rządze mordu w oczach.
- Oj kochanie spokojnie – Kariff całkowicie olewając sprawę, odsunął palcem wachlarz od szyi i zaczął odchodzić od grupy – I tak wybierzesz mnie! – krzyknął na odchodne i pobiegł w las
- Wariat – skwitowała krótko to Tamao i składając wachlarz westchnęła smutno...

* DOM ASAKURÓW *

W domu Asakurów zbierane były zakłady o to, kto wygra walkę. Hao jako jedyny stawiał na to, że obydwie rzucą się na Trey’a jak tylko się pojawi.
- Nie bądź śmieszny! xD – krzyknął Nakamura uśmiechając się z ożywieniem
- Zamknąć się, myślę! - krzyknęła Hoshi zastanawiając się jakim pionkiem poruszyć w szachach.
- O! To nie możliwe! O.O xD - zachichotał Nakamura a Miharu poruszając koniem zbiła gońca Hoshi
- Szlag by cie trafił - syknęła Hoshi bezmyślnie poruszając zwykłym pionem, który został zbity przez wieże z łatwością
- Dziękuje - Nakamura zachichotał ponownie i zaczął stroić miny
- Ale i tak w szkole się lepiej uczyłam ==* - mruknęła zbijając koniem chlubę Miharu- konika
- MÓÓÓÓÓJ Konik!! T.T zemszczę się == - warknęła fioletowowłosa i gońcem zbiła pionka
- Szach -_-- - odparła Miharu z miną pokerzysty
- O tak Hoshi nigdy nie była nigdy dobra w szachy ^^ tu trzeba myśleć, co w jej przypadku jest niemożliwe... - zachichotała Ariel
- Raczej mało prawdopodobne xD - wybuchnął Nakamura śmiechem i posłał uśmiech bliźniaczkom, co spojrzały na niego przymrużonymi oczami z rządzą mordu, więc przestał się śmiać...

* POL GODZINY POZNIEJ *

Miharu siedziała związana i zakneblowana w fotelu, a Hoshi siedziała u jej stóp i piórkiem łaskotała ją w jedną ze stóp. Hao oglądał widoki zza okna, duchy komentowały poczynania sióstr, a sama Miharu wyglądała tak, jakby chciała wszystkich zgromadzonych zabić. Nagle doszło do ich uszu pukanie do drzwi, a raczej kopnięcie i wywarzenie drzwi
- Oho, przypuszczam, że to Ren ^^ - wybuchnął śmiechem Hao i poszedł przywitać gości.
- Mymymymymy – powiedziała Miharu, tylko tyle była w stanie mimo zakneblowania
- Cicho siedź! – syknęła Hoshi i odwróciła się w stronę, gdzie poszedł Hao
- Kiki!
- Mymy!
Krzyknęły jednocześnie bliźniaczki na widok siostry spoczywającej na rękach złotookiego. Gdy Kiki została ułożona na łóżku, przybyła reszta.
- Głodny jestem – mruknął Yoh, lecz jego brzuch już wcześniej dał znać o swoim stanie napełnienia xD
- Trochę kultury noo..- warknęła Miharu wyswobodzona z knebla i już rozwiązana przez Hao. Hoshi patrzyła na to spode łba i z lekko zmrużonymi oczami, co dało efekt piorunujący.
- Musisz go bliżej poznać, by wiedzieć, że on nie panuje nad swoim brzuchem ^^ - zachichotał Hao i puścił oko Hoshi, co spowodowało, iż dziewczyna się rozchmurzyła.
- Jeśśśśśććććć x__x – to powiedział Yoh jak się okazało przez sen. Anna spojrzała na niego złowieszczo i z otwartej ręki palnęła go w twarz.
- Oho, już mi się podoba ta blondyna – mruknęła fioletowowłosa do bliźniaczki, co zażenowała się trochę
- Uważaj na nią... – nagle się nachmurzyła – dawaj naszyjnik ==
- Po co?! – Mikutsi odskoczyła od siostry i łapiąc naszyjnik z troskliwością.
- Musimy przecież ocucić Kiki ==*
-Y...musimy? x__x
- Tiaa -_-
- Świetnie... masz -_- - Miharu zerwała naszyjnik i wcisnęła go w rękę siostry – umywam od tego ręce ==
- Ale o co wam chodzi? – zapytała bez emocji Anna
- Tylko 5 połączonych pieczęci, czy jak ktoś woli ogniw, przywraca siłę naszej siotrze, problem polega na tym, że ta tłusta krowa schowała medalion ==* - Hoshi pod koniec wypowiedzi w skazała na bliźniaczkę, a ta znana z nastroju wojowniczki, rzuciła się na nią
- Dobra skoro Miharu gdzieś ma ten medalion, to jak macie zamiar zabrać z Ariel bransoletkę?
- Na określony czas przybieram materialną formę, Hao – odparła najstarsza z sióstr i położyła rękę na jego ramieniu. Poczuł na własnej skórze, że dziewczyna ma racje.
- Gdzie Mara? – nagle ciszę przerywaną jedynie przez odgłosy walki Hoshi vs. Miharu, przerwał Nakamura posępnym tonem.
- No właśnie gdzie Mara? – Hoshi i Miharu na chwilę przestały się bić, ułożyły się w śmiesznej pozycji, ale powaga sytuacji sprawiła, że nikt tego nie zauważył.
Nagle do domu znowu ktoś wszedł. (Fajnie mają, że można spokojnie wchodzić ^^””) Wszyscy, co byli w salonie spojrzeli na drzwi. Po chwili pojawił się w nich Trey z nietęgą miną popychany z tyłu przez Marę.
- Słyszałam, jak się pytacie, gdzie jestem, więc... oto jestem xD – Mara posłała im delikatny uśmiech i dodała przyglądając się bliźniaczkom – o jak miło X3 jesteśmy w komplecie!
Miharu wstała zrzucając z siebie Hoshi i podeszła szybkim krokiem do Ariel.
- Masz bransoletkę? – zapytała rzeczowym tonem
- Tak..- odparła Ariel i dopiero teraz zauważyła leżącą bezwładnie Kiki – To już ten czas?
- Yhy.. – Hoshi wstała z podłogi i stanęła ramie w ramię z bliźniaczką
- Dobra Ariel, dawaj bransoletkę – Miharu wyciągnęła rękę a Ariel stojąca przy Hao zdjęła ukrytą bransoletę i rzuciła wprost do otwartej reki Miharu.
- Możecie wytłumaczyć, o co chodzi? – zapytał Hao, a Ren spojrzał zaciekawionym spojrzeniem na siostry co teraz otoczyły leżącą kotkę.
- Tak, więc... – zaczęła Ariel, ale Miharu przerwała :
- Nie zaczyna się zdania od „Tak, więc”
- Ty taka mądra a z japońskiego miałaś zawsze 2,a ja 4 – odparła Hoshi i pokazała swój piękny język – wiec lepiej bym ja to wytłumaczyła...
- Czemu zawsze ty?? – warknęła Miharu ukazując kły
- Teraz chcemy by 5 pieczęci symbolizujące nasze Zycie i nasze powołanie połączyły się w jedno ogarniające moc z tych wszystkich pieczęci... – powiedziała szybko Mara zarazem próbując wytłumaczy o co chodzi i przerywając kłótnie
- Ej no Mara zepsułaś zabawę x3 – zachichotał Nakamura
- A co się stanie, gdy tego nie zrobicie? – zapytał ren głaszcząc ukochaną po policzku
- Ona umrze pochłonięta przez demony...
- Chyba, że połączą się te pieczęcie...- odparły zgodnie bliźniaczki
- A jak one się połączą...? – zapytała Anna
- Yyy...- Hoshi się zacięła a Miharu dokończyła za siostrę:
- To trudne do wytłumaczenia...
- Dokładnie! ==v – odparła Hoshi i usiadła obok Hao, Miharu usiadła po jego drugiej stronie
Przez chwile milczeli gdy...
- Yhh... moje serce....- dobiegł ich wszystkich delikatny i słaby głos Kiki.
- Kochanie *-* - Ren nie wytrzymał i uniósł lekko swoją ukochaną by ja utulić..
- Ach ta miłość... – Miharu zatrzepotała rzęsami w stronę Hao, lecz on tego nie zauważył – szukał swą ręką ręki hoshi co spoczywała na jej kolanie...

*****
Wieczorem po posiłku (Trey dziś gotował, a Mara zajęła się napojami i deserem). Wszyscy zasiedli w salonie, 5 dziewczyn z pieczęciami siedziały obok siebie.

Nadeszła godzina prawdy...


******
******

- Nie lubie jak w takich sytuacjach kończysz :P *Baal*
- Musze – to przyciąga czytelników ^^ *Kiki
- Co wy znowu robicie w tej szafie *dobiegł ich głos Hoshi*
- Shit znowu wtopa... v_v *gleba Kiki*
- To twoja wina... zostawiłaś ślady po chipsach xD *Baal*

*****
*****
BAJUUUU!!! :D :* do nastepnej noci





History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [2]

Tytuł:A ku ku :D
Kiedy:czwartek, 13 marca 2008 22:25:42
Przeczytało:2
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

- Witam was ja, Kiki (oraz Baal o którym przeczytacie za ileś tam rozdziałów)! :)

*****

- Nie wiem kiedy będzie nowa notka, dlatego wprowadzam mini opowiadania, które umilą wam czas miedzy częściami ^o^ *Kiki*
- Znając twojego lenia to te opo znowu będziesz prowadzić koło wakacji lub reaktywacja nastąpi o okresie majówek :P *Baal*
- Shut Up :P nigdy nic nie wiadomo, a chętnie zrobię jakieś śmieszne historyjki z nami w rolach głównych ^^ *Kiki puściła zacieszoną minę*
- Yhy...nie wątpię w to :P już ze mnie, Baala, Pana Zniszczenia zrobiłaś dziecko == *żyłka na czole Baala zaczęła niebezpiecznie pulsować*
- No musiałam ci wymyślić jakieś ludzkie wcielenie co sprawi, że uśmiech pojawi się na twarzach naszych czytelników... *Kiki puściła oczko*
- Yhy po prostu nie chciałaś poczuć się gorsza wzrostem - chcę ci przypomnieć, że w opowiadaniu masz góra 1.50 m :PP Dlatego ja musiałem sie zniżyć do twojego poziomu - heh ale i tak jestem mądrzejszy i lepszy ^^
- ._.""" Yyyy...jasne XD *Kiki uderza w brecht :P*
- A właśnie..gdzie Hoshi? :P *Baal czując, że w walce słownej przegrywa, zmienił temata XD*
- Z Enlilem gdzieś siedzi...*!Enlil też wystąpi w tym opo, razem z Baalem i innymi ^^!*
- Ej a jaki wariat dał ci pomysł z tymi mini opowiadaniami? :P *Baal*
- Kiney *Banan w mordzie*
- Co to za...? *Baal się skrzywił*
- Osoba co tez opuszcza swoje opo Xd
- A ona tez będzie w tych mini opkach? :P
- Nie wiem XD
- Skończymy te żenującą rozmowę wstępną i przejdziemy do mini opka? *Baal ziewnął ukazując swoje ząbki*
- CO TU SIE DZIEJE??!! *w rozmowę wcina sie Hoshi co znalazla Kiki i Baala schowanych w szafie i gadających do latarki XD XD XD*

*****

- Wiem, że to było żenujące ^^" ale nie wiedziałam co napisac...
- Zawsze mogło być gorzej, choć sadzę że raczej nie bo ty wszystko zepsujesz xD *mruknął Baal tak by Kiki nie usłyszała* AUU! *ups xD dostał z liścia od Kiki xD*

*~*~*~*~*~*

- A Teraz razem mówimy Papa!!
- Trzy cze i ry..PAAAAPPAAAAA XDD



History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [2]

Tytuł:WAŻNE! '-_-"
Kiedy:sobota, 2 lutego 2008 22:12:41
Przeczytało:8
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Daje notke by nie skasowało bloga.
Ludzie dajcie mi jeszcze troche czasu, mam niezle problemy w budzie i z opem tyz -__-
Mam nadzieje, ze mnie zrozumiecie i uszanujecie jeszcze kawal czasu przerwy. Niedlugo ferie wiec bede miec luuuz i moze (powtarzam MOZE) cos dam na blogasa :| na razie moge tylko wkleic piosenke jaka slucham od 2000r i co czasem daje mi natchnienie...

Kyo - Contact



Mam nadzieje, ze sie podoba ^^ gdybym tylko znala tlumaczenie... >.>

Cya :) pzdr All :) :*



History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [8]

Tytuł:Swieta świetra i po świetach
Kiedy:czwartek, 27 grudnia 2007 09:04:43
Przeczytało:11
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Wybaczcie kochani moi! Wiem juz pewnie mniej was zostalo9 i jeszcze mniej zostanie po tym co napisze za chwile. Otoz...

Notorycznie zabieraja mi neta, nie mam weny by przepisac opka itp. oczywiscie z rana wnerw, bo wyobrazcie sobie ze spie se tu moze 3 godzine a tu BUUUM. Szlag by trafil kiedys taka rodzinke... == rozumiem ze rodzenstwo moze tak glosno siadac z tym smierdzacym dumskiem, ale zeby matka?! == wybaczcie ta noitka jest przepelnuiona wszystkim co zle ==

Mam nadzieje, ze milo spedziliscie swieta w gronie najblizszych. Ja osobiscie zaluje ze nikogo nie pociachalam nozem!!

Moze jeszcze uda mi sie dac nowa czesc opka == nie wiem kiedy to nastapi, ale musi.

Do Siego! :*




History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [11]

Tytuł:Żałoba
Kiedy:sobota, 10 listopada 2007 12:58:53
Przeczytało:12
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Bardzo was przepraszam, że bez noci , ale mam powód przez który nie jestem w stanie przepisać opowiadania:

MOJA KOCHANA MALUTKA SWINKA MORSKA UMARLA TTOTT *rozpacz* wiem, że był stary i chory (miał 6 lat i przez jakąś chorobę nie mógł w ogóle jeść T^T)

Dlatego proszę o zrozumienie mojej sytuacji i mojego stanu psychicznego...


To moja kochana mała Dzidzia(Max) T^T



History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [12]

Tytuł:Kłotnia o pieczęcie cz. 2
Kiedy:wtorek, 23 października 2007 20:32:14
Przeczytało:10
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

- Witam serdecznie ^^ - Kiki
- My też witamy *^^* - Hoshi
- Mów za siebie == - Miharu
- Ty popierdółko!! – Hoshi zaczyna grozić siostrze palcem
- Wiesz, ten palec możesz sobie włożyć w...== - Miharu zaczęła mrużyć oczy
- Ej miałyśmy zaprosić na nową nocie ^^v - Kiki
- To Se sama zapraszaj ==** - Miharu
- No jak ty traktujesz młodszą siostrę? HĘ?! – Hoshi
- A tak jak i ciebie ==*
Hoshi odsuwa się od bliźniaczki
- Chyba ma napięcie przedmiesiączkowe – szepta do Kiki
- Co ty... ostatnio słyszałam, że facet ją rzucił, bo miała zbyt obwisły biust ^^” – Kiki odpowiada siostrze szeptem, dławiąc się ze śmiechu
- Bo wiesz... zwija w rulonik. Ale ja bym stawiała na to, że uciekają przed nią, bo jest gruba ^^”
- A ja myślałam, że dlatego, bo Nakamura ciągle jej do łóżka wsadza martwą mysz i zamiast mydła daje ładnie uformowany kompost ^^ - Kiki
- To też... wiesz Nakamura się mści ^^”
- Za co? Oo – Kikuś
- Bo złapał od niej... *cenzura* xD
- Jak to?! Oo
- Kichnęła na niego ^^” uf dobrze, że nie dostał centralnie gilem....u.u
- EJ!! >.<”” – Miharu była bliska wybuchu. Kiki i Hoshi zignorowały siostrę. – Chcesz się bić Hoshinae?!
- Nie dotknę kogoś, kto śpi z martwą myszą v.v
- Takim miłym akcentem zapraszam na nocie – Kiki przekrzykuje siostry, co rzuciły się na siebie i dość głośno rozmawiały (patrz: krzyczały, darły się ^^”)

***** *****

AUTORKA BLOGA NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIEKTÓRE TREŚCI ZASTOSOWANE W OPOWIADANIU. JEŚLI ZA MAŁO ZNĘCAMY SIĘ Z HOSHI NAD MIHARU, TO PRZEPRASZAMY I OBIECUJEMY POPRAWĘ. JAKO, ŻE W RZECZYWISTOŚCI MIHARU JEST ZUUĄ STRONĄ HOSHINAE, PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚC W NISZCZENIU ZUUUUUAAAAAA XD

***** *****

* GDZIES TAM XD *

Grupa milcząco podążała za Renem, no... prawie milcząco...
- Ten goguś myśli, że jest taki fajny, bo pokazał, że umie nosić kogoś na rękach. W ogóle po co to robić, skoro wiadomo, że ta lalunia wykituje...
- Możesz się zamknąć? == - syknęła Anna bliska rzucenia się na Kariff
- Ooooouuuu.... – chłopak udał, że zasłania się rękami8 przed ciosem, po czym wybucha ŚMIECHEM – taka mała babka chce się bić? Wiesz, nie chce bić dziewczyn w ciężkim stanie umysłow.....
Reszta jego słów utonęła jęku, gdy Tamara przystawiła mu ostry wachlarz do szyi
- Nie wolno ci obrażać moich przyjaciół – syknęła dziewczyna dygocąc na całym ciele i mając rządze mordu w oczach.
- Oj kochanie spokojnie – Kariff całkowicie olewając sprawę, odsunął palcem wachlarz od szyi i zaczął odchodzić od grupy – I tak wybierzesz mnie! – krzyknął na odchodne i pobiegł w las

- Wariat – skwitowała krótko to Tamao i składając wachlarz westchnęła smutno...

* DOM ASAKURÓW *

W domu Asakurów zbierane były zakłady o to, kto wygra walkę. Hao jako jedyny stawiał na to, że obydwie rzucą się na Trey’a jak tylko się pojawi.
- Nie bądź śmieszny! xD – krzyknął Nakamura uśmiechając się z ożywieniem
- Zamknąć się, myślę! - krzyknęła Hoshi zastanawiając się jakim pionkiem poruszyć w szachach.
- O! To nie możliwe! O.O xD - zachichotał Nakamura a MIharu poruszając koniem zbiła gońca Hoshi
- Szlag by cie trafił - syknęła Hoshi bezmyślnie poruszając zwykłym pionem, który został zbity przez wieże z łatwością
- dziękuje - Nakamura zachichotał ponownie i zaczął stroić miny
- Ale i tak w szkole się lepiej uczyłam ==* - mruknęła zbijając koniem chlubę Miharu- konika
- MÓÓÓÓÓJ Konik!! T.T zemszczę się == - warknęła fioletowowłosa i gońcem zbiła pionka
- Szach -_-- - odparła Miharu z miną pokerzysty
- O tak Hoshi nigdy nie była nigdy dobra w szachy ^^ tu trzeba myśleć, co w jej przypadku jest niemożliwe... - zachichotała Ariel
- Raczej mało prawdopodobne xD - wybuchnął Nakamura śmiechem i posłał uśmiech bliźniaczkom, co spojrzały na niego przymrużonymi oczami z rządzą mordu, więc przestał się śmiać...

* POL GODZINY POZNIEJ *

Miharu siedziała związana i zakneblowana w fotelu, a Hoshi siedziała u jej stóp i piórkiem łaskotała ją w jedną ze stóp. Hao oglądał widoki zza okna, duchy komentowały poczynania sióstr, a sama Miharu wyglądała tak, jakby chciała wszystkich zgromadzonych zabić. Nagle doszło do ich uszu pukanie do drzwi, a raczej kopnięcie i wywarzenie drzwi
- Oho, przypuszczam, że to Ren ^^ - wybuchnął śmiechem Hao i poszedł przywitać gości.
- Mymymymymy – powiedziała Miharu, tylko tyle była w stanie mimo zakneblowania
- Cicho siedź! – syknęła Hoshi i odwróciła się w stronę, gdzie poszedł Hao


- Kiki!
- Mymy!
Krzyknęły jednocześnie bliźniaczki na widok siostry spoczywającej na rękach złotookiego. Gdy Kiki została ułożona na łóżku, przybyła reszta.
- Głodny jestem – mruknął Yoh, lecz jego brzuch już wcześniej dał znać o swoim stanie napełnienia xD
- Trochę kultury noo..- warknęła Miharu wyswobodzona z knebla i już rozwiązana przez Hao. Hoshi patrzyła na to spode łba i z lekko zmrużonymi oczami, co dało efekt piorunujący.
- Musisz go bliżej poznać, by wiedzieć, że on nie panuje nad swoim brzuchem ^^ - zachichotał Hao i puścił oko Hoshi, co spowodowało, iż dziewczyna się rozchmurzyła.
- Jeśśśśśććććć x__x – to powiedział Yoh jak się okazało przez sen. Anna spojrzała na niego złowieszczo i z otwartej ręki palnęła go w twarz.
- Oho, już mi się podoba ta blondyna – mruknęła fioletowowłosa do bliźniaczki, co zażenowała się trochę
- Uważaj na nią... – nagle się nachmurzyła – dawaj naszyjnik ==
- Po co?! – Mikutsi odskoczyła od siostry i łapiąc naszyjnik z troskliwością.
- Musimy przecież ocucić Kiki ==*
-Y...musimy? x__x
- Tiaa -- ----
- Świetnie... masz -_-- - Miharu zerwała naszyjnik i wcisnęła go w rękę siostry – umywam od tego ręce ==
- Ale o co wam chodzi? – zapytała bez emocji Anna
- Tylko 5 połączonych pieczęci, czy jak ktoś woli ogniw, przywraca siłę naszej siotrze, problem polega na tym, że ta tłusta krowa schowała medalion ==* - Hoshi pod koniec wypowiedzi w skazała na bliźniaczkę, a ta znana z nastroju wojowniczki, rzuciła się na nią
- Dobra skoro Miharu gdzieś ma ten medalion, to jak macie zamiar zabrać z Ariel bransoletkę?
- Na określony czas przybieram materialną formę, Hao – odparła najstarsza z sióstr i położyła rękę na jego ramieniu. Poczuł na własnej skórze, że dziewczyna ma racje.
- Gdzie Mara? – nagle ciszę przerywaną jedynie przez odgłosy walki Hoshi vs. Miharu, przerwał Nakamura posępnym tonem.
- No właśnie gdzie Mara? – Hoshi i Miharu na chwilę przestały się bić, ułożyły się w śmiesznej pozycji, ale powaga sytuacji sprawiła, że nikt tego nie zauważył.
Nagle do domu znowu ktoś wszedł. (Fajnie mają, że można spokojnie wchodzić ^^””) Wszyscy, co byli w salonie spojrzeli na drzwi. Po chwili pojawił się w nich Trey z nietęgą miną popychany z tyłu przez Marę.
- Słyszałam, jak się pytacie, gdzie jestem, więc... oto jestem xD – Mara posłała im delikatny uśmiech i dodała przyglądając się bliźniaczkom – o jak miło X3 jesteśmy w komplecie!
Miharu wstała zrzucając z siebie Hoshi i podeszła szybkim krokiem do kuzynki
- Masz bransoletkę? - zapytała rzeczowym tonem
- Tak ^^ - odparła i dopiero teraz zauważyła leżącą bezwładnie Kiki - To już ten czas?
- Yhy - hoshi wstała z podłogi i stanęła ramie w ramię z bliźniaczką.
- Dobra Ariel daj ty też bransoletkę - Miharu wyciągnęła rękę, a Ariel stojąca przy Hao zdjęła bransoletkę i rzuciła ją wprost w otwartą dłoń fioletowowłosej.
- Możecie wytłumaczyć w końcu o co chodzi? - zapytał Hao, a Ren spojrzał zaciekawionym wzrokiem na 5 dziewczyn co teraz otoczyły Kiki.
- Tak więc...- zaczęła Areil, ale Mikutsi przerwała:
- nie zaczyna się zdania od "tak więc"...
- Ty taka mądra, a z japońskiego zawsze miałaś 2 a ja 4 :P - odparła Hopshi i pokazała Język - więc lepiej by, ja to wytłumaczytła...
- Czemu zawsze ty?! ==* - warknęła Miharu ukazując kły
- Teraz chcemy by 5 pieczęci się połączyło...
- Ej no Mra... xD zepsułaś zabawę - zachichotał Nakamura
- S co się stanie jak tego nie zrobicie? - zapytał Ren głaszcząc ukochaną po policzku
- Ona umrze pochłonięta przez demony...
- Chya, że połączą się te pieczęcie... - odparły zgodnie bliźniaczki
- A jak one się połączą? - zapytała Anna
- Aa... - Hoshi się zacięła, a Miharu dokonczyła:
- To trudne do wytłumaczenia ^^"
- Dokładnie xP - odparła Hoshi i usiadła na kanapie niedaleko Anny. Hao i Miharu usiedli po obu jej stronach.
Nagle doszedł wszystkich cichy delikatny głos, pełen bólu i cierpienia.
- Moje serce...- wyszeptała Kiki
- Kochanie....- Ren nie wytrzymał mnapięcia i przytulił swoją ukochana do siebie
- Ach... ta miłość... - Miharu zatrzepotała rzesami w stronę Hao, ale ten był bardziej pochłonięty czym innym niż jej zalotami. Szukał ręką, reki Hoshi, co teraz spoczywała jej na kolanie.

Wieczorem po posiłku ( Trey dziś gotował a Mara się zajęła napojami i deserem), wszystcy zasiedli ponownie w salonie, 5 dziewczyn z pieczęciami siadziały obok siebie.

NADESZŁA GODZINA PRAWDY....





History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [10]

Tytuł:Kłótnia o pieczęcie cz. 1
Kiedy:sobota, 13 października 2007 22:44:56
Przeczytało:15
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Dużo czasu zajęło mi przepisanie tego, ale sądzę, że warto :) uchhh.... u.u moje zmęczone oczy ^^ to dziwne... O.o teraz mi wychodzą coraz mroczniejsze części, ale zapewniam, że będzie super ^^ do grona moich ulubionych dołączyła Kim i cieszę się z tego powodu :) oby wam wszystkim się spodobała ta część...

Więc tak zapraszam :) (pisane na lekcji W-fu XD )

*****

Gdy Miharu i Hao spali w jednej sypialni, lecz w oddzielnych lóżkach... po Tokio kroczyła ONA. Szła powolnym krokiem obserwując witryny sklepowe, mijając na pozór jej obojętnych ludzi. Była w długim skórzanym płaszczu. Spodnie. Glany. Apaszka, wszystko w czerni. A jej oczy niczym zielone łąki lśniły blaskiem łez. To była ONA... Nagle...
- Hoshi przestań się fochać, bo wytrzymać nie można - do dziewczyny podbiegł Trey, a za nim powoli kroczyła cicha postać również w czerni. Kaito. A jej długie włosy koloru kości słoniowej falowały na wietrze...
- Horo daj jej spokój - Kiki położyła rękę na ramieniu przyjaciela
- Nie dam! Ja tylko ja pocałowałem a ona takie numery wywija! A może nie wpadła na to ze mogę ja kochać? - wrzasnął chłopak a Hoshi słysząc te słowa opatuliła sie bardziej apaszka i pobiegła przed siebie. Kiki spuściła głowę i smutnym głosem rzekła: - nie możesz jej kochać...
-czemu?
- Bo nie i już... Wracajmy do reszty. Niech Hoshinae przemyśli to i owo i zapewniam cię, że wróci, ale daj jej szanse....- dziewczyna chwyciła mocno chłopaka za rękę i pociągnęła w stronę skąd nadeszli..

** W PARKU **

Hoshi siedziała na ławce, z obrażoną miną obserwowała plac zabaw w parku. Wodziła wzrokiem po drzewach, jakby sprawdzając czy nikogo tu nie ma. Potrzebowała chwili samotności, ale gdy siedziała sama, to odczuła okropną pustkę w sercu. Kiedyś kogoś kochała, lecz on ją zawiódł. Teraz chyba kochała Hao i bała się, że historia się powtórzy...
- Niech szlag trafi tego...głupka! – syknęła ciskając kamieniem w stronę gołębi i z ledwością powstrzymując siarczyste przekleństwo, które cisnęła się na język...

** RANO **

Nasza ulubiona grupa przyjaciół już wyruszała do domu, gdy stała się okropna rzecz. Horo uciekł gdzieś zostawiając kartkę, na której było namazane niezgrabnie:

Nie szukajcie mnie. Chce być sam...

Horo


List znalazł Lenny, który chciał obudzić niebiesko-włosego, bo miał do niego sprawę.
- Nieoparty pokusie i czarem córek Michiko Kirusamy, przeklętej na wieki...
Tymi słowami Len wyszedł z pokoju czując złość i rozczarowanie do przyjaciela. Słowa wypowiedziane bez zastanowienia okażą się kluczem do zagłady...

** DOM ASAKUROW **

Podczas, gdy nasi przyjaciele jechali do domu, Hao siedział na parapecie w pokoju i opierając głowę na przykurczonych nogach, patrzył dokładnie w miejsce, gdzie Hoshi zasnęła na ławce. Nie zdawał sobie z tego sprawy, ponieważ zakrywał ją gąszcz drzew w parku. Ale Hao widzi przecież rzeczy, które nikt inny nie widzi, słyszy, co inni nie słyszą....
- Och moja ty kochana Miharu, czemu tak się stało, że przez klątwę jestem sam? - rzekł odwracając głowę w stronę dziewczyny, co właśnie się przebudziła i trzymając kurczowo za kołdrę, by ukryć nagość, obserwowała długowłosego.
- Ty nie będziesz sam. Tylko każda z nas. Każda zrodzona z Michiko będzie przeklęta, o ile nie połączymy się i nie odkryjemy mocy Kaito - Miharu wstała puszczając kołdrę i położyła się mając obie rece założone za głowę...Hao nie interesował się jej ciałem, lecz każda z Kirusama przyciągała...
- Co to jest za blizna? – Hao oczami wskazał na bliznę ciągnącą się od lewej piersi przez brzuch aż do uda
- To była kara... mogę opowiedzieć o tym...
- Kiedy to było? – Hao zeskoczył z parapetu i położył się przy dziewczynie
- Gdy miałam 4 lata – Miharu odwróciła się na bok, by obserwować oblicze szatyna i zakryła się kołdrą. Wstydziła się blizny i jego obecność źle na nią wpływała. Westchnęła i kontynuowała:
- Mój prawdziwy tata tego nie zrobił. Zginął w niewyjaśnionym wypadku, gdy ja i Hoshi miałyśmy rok. Następny małżonek mamy był okropny, bił nas i mamę, wykorzystywał mnie...gdy nie chciało mu się pracować, wysyłał mnie do drobnych prac...
- Nieciekawy facet... - skwitował Hao zamykając oczy i marszcząc brwi
- Dokładnie...potem po 2 latach spłodził nam Kaito... Interesował się tylko nią, choć ona od początku ukazywała, jaki z niej szatan. Mając 2 lata rzuciła w ojca nożem tak dokładnie, że trafiła prosto w serce! Nie zapomnę tego, mimo że miałam 4 lata. Powiedziała dokładnie tak: Tata zły, tata umarł..., i cios był śmiertelny...Naji, co był przy tym chwycił nóż i chciał ją zabić... trafiło na mnie...
- Jak to się stało, że blizna została i ty żyjesz?
- Klątwa - Miharu krzywo się uśmiechnęła
- A Naji potrafi rzucać klątwy tak jak to robi Kiki?
- Ona to robi straszniej – Miharu wstała i rzekła – idę się odświeżyć. Przeczuwam przybycie gości – i skierowała się do łazienki.

Hao otworzył oczy. Czuł respekt do 15-latki, mimo że była młodsza, była silna... nienawiść ją trawiła. Lecz była taka dobra...z pewnego punktu widzenia... kiedyś mu rzekła:
- Zabije jeśli to będzie konieczne, moim zadaniem jest bronić rodziny...
- Zadaniem?
- Dokładnie...

Hao nie zapomni tych smutnych oczu, czającego się wewnątrz lęku.Ile ona jeszcze zniesie?- pomyślał i z nachmurzoną miną wstał i wkładając rece do kieszeni spodni, stanął przy oknie. Przypomniała mu się inna sytuacja:
Gdy byli w szpitalu, Kiki poprosiła go na chwilę, na krótką rozmowę, brzmiała ona tak:
- Jakbym miała kiedyś zginąć to zaopiekuj się moją starszą siostrą...
- Czemu to takie ważne? - Hao wtedy był bardzo zdziwiony
- ona musi kogoś mieć, potrzebuje towarzystwa, mimo że wydaje się agresywna i zła to wewnątrz jest cudowna i pragnie miłości. To ta wojna między rodami ją zniszczyła, więc proszę cię – tutaj prawie płakała – kochaj ją i dbaj o nią... to ważne.. nie może być sama!
- Oczywiście postaram się...

Hao nie zapomni jak wtedy po tych słowach Kaito się do niego przytuliła...
- Ach Kiki, ciągle drzemią w tobie tajemnice, które nikt nie odgadnie... – mruknął Hao i jego rozmyślania przerwał dzwonek i jednoczesne pukanie do drzwi. Z niechęcią ruszył w stronę drzwi, chwile to zajęło nim otworzył drzwi, a to kogo tam zastał zdziwiło go bardzo :)
- Cześć Hao – mruknęła Hoshinae ze spuszczoną głową i Hao bezgłośnie wpuścił ją do środka i wskazał gdzie ma usiąść.
Hoshinae najpierw zdjęła płaszcz, potem glany. Gdy już zasiadła naprzeciw Hao w kuchni, zaczęła rozwiązywać apaszkę
- Coś się stało? Gdzie reszta?
- Reszty nie ma w domu, za to jest twoja siostra Miharu – mruknął Hao siadając bliżej przyjaciółki , co teraz patrzyła w stronę okna, mając na policzkach wyryte ślady łez.
- Miharu... – szepnęła Hoshi i spojrzała dziwnie na Hao – Gdzie ona jest? ==
- Jest w łazience. Ej, czekaj! – Hao musiał przytrzymać Hoshi, by nie poszła do miejsca gdzie jest jej bliźniaczka
- Możesz mnie puścić? ==* - zapytała dziewczyna mocno zdenerwowana
- No śmiało Hao, puść ją, bo jeszcze ci coś zrobi...- do kuchni weszła Miharu ubrana w czarną suknie z długimi rękawami, oraz wycięciem w dekoldzie (wiecie trochę podobna sukienka jak ma Jun – siostra Rena xD – pod. Autorki). Przy boku miała samurajski miecz. Zmierzyła spojrzeniem siostrę i rzekła niemal radośnie:
- Dawno cię nie widziałam kochana siostro – wyjęła miecz i w pozycji świadczącej, że jest gotowa do boju rzekła:
- No... chodź bierz mnie! ^^
Hoshi z Impetem rzuciła się na siostrę, nagle w jej rece pojawił się miecz
- Nakamura do miecza! – krzyknęła dziewczyna, lecz była jedynie cisza
- Ariel, ty też? == - syknęła Miharu zła na starszą siostrę, że się nie pojawiła. Nagle, gdy Miharu i Hoshi rzuciły na bok miecze, dobiegły je głosy:
- Walka jest taka nuuudna...
- Nooo xF wole jak one się biją na pięści ^^
Pierwszy głos należał do Naji, drugi zaś do Nakamury. Po chwili doszedł je 3 głos, który spowodował, że zaliczyły glebę:
- A może tak pójdziemy na pizze? ^o^
3 głos należał do Ariel. Była znana za życia z okropnego poczucia humoru i była w stanie rzucić każdego na kolana... cóż, widać, że ten dar miała też jako duch, bo Hoshi padła na kolana i kiwała się jak dziecko specjalnej troski, w czasie gdy miharu klęczała z otwartą buzią, z której powoli leciała stróżka śliny. Wszyscy prócz bliźniaczek wybuchnęli śmiechem...
- Możecie coś z nimi zrobić? – zapytał Hao ze sceptyczną miną odwrócony twarzą do duchów i wskazując kciukiem za siebie na bliźniaczki w dziwnym stanie
- Po co? XD – zachichotał Naji, ale już wyglądało na to, że dziewczyny wracają do rzeczywistości.
- Ariel, ja cie kiedyś zamorduje! >.< - syknęła Miharu i wstając , rękawem sukni wytarła ślinę
- Nie ma sprawy, ale nie wiem czy zauważyłaś, ale jestem już martwa... ^^ - zachichotała Ariel
- Ach.. kłócicie się jak za dawnych czasów! ^^ Jak te dwie krowy z celulitem xD – Hoshi stała się już normalna i wgryzła się akurat w momencie, gdy Mikutsi miała coś odpowiedzieć Ariel. Ta zmierzyła ją morderczym wzrokiem (czyżby miesiączka? xD – dop. Autorki) i krzyknęła do siostry:
- Z tego, co wiem, to masz większy celulit!
- Błędna informacja – szepnął Nakamura udając mechaniczny głos taki, jaki mają roboty xD
- Ale ty za to masz bardziej obwisły biust! == - Hoshi
- tego już za wiele! – krzyknęła Mikutsi i rzuciła się na siostrę i... zaczęła ją łaskotać. Hao wpadł na genialny pomysł:
- Przyjmuje zakłady!! ^^

** GDZIES **

W momencie, gdy Miharu i Hoshinae walczyły, nieopodal szła grupa nastolatków. Na ich czele szła dziewczyna ubrana w czarną togę, przy pasie miała, włosy jasne jak piasek falowały jej na wietrze a ciemne oczy rozglądały się, jakby w amoku. Ciemny kolor oczu świadczył o tym, że coś się dzieje lub/i ktoś musi walczyć... pomińmy to i przejdźmy dalej...
Pół kroku za nią kroczył wysoki chłopak o fioletowych włosach. Swymi złotymi oczami czujnie obserwował towarzyszkę, trzymał rece w kieszeni i jak zaprogramowany szedł za nią...
Dalej za nimi szedł chłopak o długich do pasa niebieskich włosach, miał na twarzy długi pionowy ślad tajemniczego pochodzenia (patrz: drzwiczki od mikrofalówki xD), a gdyby się mu bliżej przyjrzeć miał ślady na twarzy, widać było, że niedawno prawdopodobnie coś zmywał bez rezultatów (ekipa rozrabiaków zna się na rzeczy XD). Tuż przy nim szła niska dziewczyna o różowych włosach ze spuszczoną głową, jakby się wstydziła się, a zarazem bała tego, co jest z przodu. Za nimi szli powolnym krokiem: młodzieniec o brązowych włosach i słuchawkach pomarańczowych na głowie, tuż przy nim była blondynka o blond włosach do ramion, przewiązanych chustą o kolorze czerwonym, niedaleko niej szła dziewczyna o rudych włosach z zatroskaną miną obserwując jasnowłosą dziewczynę z przodu.
Nagle jasnowłosa padła na ziemię (zemdlała), co wywołało zamieszanie, najbliżej idący niej Len zamortyzował upadek. Teraz klęcząc przy leżącej Kaito próbował ją ocucić, pozostali zaniepokojeni doglądali jej, jedynie Kariff stał niewzruszony sytuacją
- Weźcie ją jakoś na barana czy co i idźmy stąd...
- Jak taki mądry jesteś gagatku to sam ją nieś – warknął Len biorąc swoją ukochaną na ręce i ignorując resztę, szybkim krokiem skierował się w stronę kresu ich podróży... inni podążyli za nim....




History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [15]

Tytuł:Filozoficzny stan - ucieczka przed miłością czy przed sobą?
Kiedy:sobota, 6 października 2007 20:14:13
Przeczytało:15
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

- Wiem, jestem okropna i wogóle możecie mnie zabic zjeść i poszatkować ^^" ale jestem (Jupi) xD gomen ale winna jest temu szkoła!!
- BUnt! BUnt! - Hoshi
- Thx Sis, że jesteś with me ;*
- A nie ma sprawy ^^" to dodajesz ta notke czy mam ci nogi z d*** powyrywać? ==
- Eee... no dooobra ^^"
- To szybkooo... ==
- Yy... jak widzicie cierpliwość mojej kochanej Sis... - spogląda ze strachem w młodsza lecz starszą siostre - jest na wyczerpaniu...
- Szyyybkooo ==
- Yyy... to zapraszam na opo ^^""" - ucieka w kąt

*****

Po biesiadnych urodzinach bliźniaków wszyscy odpoczywali. Tylko 3 osoby nie zmrużyły oka.. Były to Hoshi, Kiki i Mara, co spały w tym samym pokoju..
- Czuje coś – Kiki nagle wyrwała się z głębokiej medytacji
- Co? – prawie krzyknęły czarnula i rudzielec
- Widzeeee.... – oczy Kiki nagle zaszły łzami
- Kikuś coś nie tak? – Hoshi usiadła przy siostrzyczce pilnie się jej przyglądając
- Onee-chan... – szepnęła Kiki i swe ręce zgięła w pięści
- COO??!! O.O – Hoshi nagle zrozumiała, co zobaczyła jej siostra i w ataku opiekuńczości ją przytuliła. Mara uczyniła to samo, ale dostała z sierpa od Hoshi
- One idą...
- Ale gdzie są? – Hoshi w szoku, patrzyła z rządzą mordu na kuzynkę, co była biała jak kreda. Nagle Mara drgnęła i nadstawiła swe niesamowite uszy.
- Ktoś idzie...
- Hao... – szepnęła Kiki i zamknęła oczy
- Witam witam!! – do pokoju wszedł Hao z lekka się kołysząc ponieważ bidula trochę wypił
- Wiesz, co może ci pomóc – Mara już chciała pomóc Hao utrzymać równowagę, lecz wyprzedziła ją Hoshi
- Ja to zrobię a wy zastanówcie się nad tym jak znaleźć Arien i Mikutsi i jak im sprać tyłki! – Hoshi złapała Hao za rękę i wyciągnęła do kuchni by przygotować dla niego miksture po której troche wytrzeźwieje.
- Gomenasai – Kiki spojrzała wzrokiem zbitego psa na kuzynke
- Nie masz, za co przepraszać – Mara się smutno uśmiechnęła – już mi przeszło...
- To dobrze... bo czeka nas ciężki sprawdzian...
- Sprawdzian? – Mara bardzo zdziwiona spojrzała na kuzynkę
- Jak pojawią się Arien i Mikutsi to będzie trzeba wyjawić prawdziwą historie naszego rodu...dokładnie kawałek po kawałku...
- Jak będziemy chciały to damy radę... – Mara się ciepło uśmiechnęła, a Kiki wróciła do medytacji.
Po chwili obie nagle zasnęły i nie zbudziły je nawet krzyki Anny, co wołała na śniadanie.

** KOŁO APTEKI **

Hoshi wysłała Hao po 2 kace (czy jakoś tak), by mógł do końca wytrzeźwieć. Akurat Hao wchodził do apteki, gdy zobaczył coś dziwnego... za ladą była „Hoshi” w stroju aptekarki i okularami nasuniętymi na czub nosa, co dodawało jej uroku i wieku. Hao podszedł bliżej i wtedy aptekarka „Hoshi” zwróciła na niego uwagę:
- W czym mogę pomóc? – zapytała miłym głosem i lekko się uśmiechając do oniemiałego długowłosego
- Hoshi, co ty tu robisz? – zapytał szeptem, widać było, że jest w dużym szoku
- Nie jestem Hoshi... – dziewczyna westchnęła, po czym dodała: - a ty jesteś pewnie jednym z Asakurów?
- Skąd wiesz? – Hao był w jeszcze większym szoku
- Wiem to on Arien – nagle przy krótkowłosej dziewczynie pojawił się duch stróż. Była to ładna dziewczyna z lisimi rudymi uszami i kitą(chodzi o ogon xP), Miała ładne długie średni-blond włosy i oczy koloru wody morskiej.
- Ohayo gozaimasu – przywitała się dziewczyna lis
- Ohayo – wydukał Hao, po czym zapytał: - czy macie zamiar się niedługo ujawnić Hoshi i Kiki?
- Kiki? A Kto to Kiki? – dziewczyna o wyglądzie Hoshi była zdziwiona
- No Kiki to siostra młodsza Hoshi – Hao zaczął odczuwać ból głowy
- Aaaa – dziewczyna zrozumiała, o kogo chodzi – ja ją znam jako Kaito...nie wiem skąd takie głupią ksywkę sobie wzięła... – na chwile zamilkła po czym rzekła formalnym tonem : - proszę mi powiedzieć co pan chciał kupić..
- 2 kace – Hao spuścił głowę
- Proszę bardzo – podała mu opakowanie z tabletkami i zabrała należną za to opłatę. Gdy Hao już chciał wychodzić to rzekła:
- Możemy za kilka godzin się spotkać przed apteką, kiedy będę kończyć prace, ok?
- Ok. – Hao wyszedł z apteki i popędził do domu by o wszystkim powiadomić przyjaciół.

** DOM ASAKUROW **

W domu większość sprzątała po posiłku. Niektórzy poszli pobiegać, z własnej woli lub/i z przymusu. Yoh właśnie się zbierał do wyjścia i jak tylko otworzył drzwi wyjściowe wpadł na niego brat z miną osoby, co właśnie zobaczyła ducha
- Co się stało?
- Widziałem chyba bliźniaczkę Hoshi!! – wyszeptał Hao
- O to nie jest dla mnie niespodzianka.... – rzekł ktoś, do towarzystwa dołączyły: Anna, Hoshi i jej duch stróż Nakamura.
- Jak to? – Yoh spojrzał z lękiem na ducha, który unosił się przy czarnowłosej
- Odczuły bliskość 5 ogniw – Nakamura spojrzał na wszystkich pustym wzrokiem
- Czego? – jednocześnie prawie krzyknęli Hao, Yoh i Anna
- 3 ogniwa: śmierci, zniszczenia i zagłady. To klątwy zawarte w naszyjnikach Kaito, Hoshinae i Miharu. 2 pozostałe to: chaos i niezgoda. To jest zawarte w bransoletkach Arien i Mary. Kiedyś wam to wytłumaczę... Teraz ważne jest to by jak najszybciej one znalazły się obok siebie...
- Odczuwam, że Kaito w końcu zdobędzie właściwą moc.. – mruknęła Hoshi
- ... a co za tym idzie wszystkie ogniwa muszą zostać połączone... ta krucha dziewczyna ma potencjał bycia kimś wielkim... niestety mogą nad nią zapanować demony, a tego nie chcemy... – kontynuował Nakamura. Nagle obok niego pojawił się Naji
- Dla mnie to głupota, ale niestety to prawda... gdy ogniwa się nie połączą to reszta rodu Kirusama zostanie pochłonięta przez demony...
- dziwne... – mruknął Hao
- dziwne to będzie jak Miharu się pogodzi z resztą...-mruknęła zgryźliwie Hoshi
- A możecie nam bliżej to wszystko wytłumaczyć? – odparła rzeczowym tonem Anna
- Jak 5 ogniw będzie w komplecie to tak..
- A nastąpi to jak znajdziemy Miharu? A tak ogóle to dziwne imię i ogóle do niej nie pasuje – Hao się lekko skrzywił
- Dlatego ma ksywe Mikutsi.... – odparła Hoshi i dodała: - dość tych głupot masz nam przyprowadzić siostrę... – gdy to mówiła patrzyła intensywnie w oczy długowłosego
- Co o tym sądzisz? Yoh? – mruknął Hao do brata. Nie dostał odpowiedzi, mimo że brat stał obok niego z otwartymi oczami – YOH! – krzyknął mu do ucha długowłosy i wtedy Yoh chrapnął, coś mruknął marszcząc brwi i zasnął. Wszyscy zaliczyli glebę.
- On mnie czasami załamuje – mruknął Hao podnosząc się z podłogi

** KILKA GODZIN POTEM PRZY APTECE **

Hao ślęczał na ławce przy aptece. Miał kwiatka dla Miharu i jakieś bombonierki (tak mu doradziła Kiki, bo Mikutsi jest łasa na słodycze). Była 15:01 (ale dokładność xD) kiedy z apteki wyszła Miharu. Była ubrana w krótką spódniczkę i miała fioletowo-czarny top na sobie z nadrukowanym wizerunkiem śmierci. Hao się uśmiechnął i radośnie zawołał:
- Witaj!
Miharu spojrzałą na niego niebieskimi oczami (Hoshi miała zielone xP) i na swoją twarz przywołała nikły uśmiech. Zeszła ze schodków i przywitała się z Hao.
- Miło cię widzieć...
- Mi również...a to dla ciebie – Hao dał jej kwiatka i bombonierki
- Och.. dziękuję... – dziewczyna wspięła się na palcach i pocałowała długowłosego w policzek.
- Yyy... to może pójdziemy na spacerek? – Hao postępował zgodnie z planem by pójść z nią na spacer i zupełnie przypadkiem zaprowadzić do domu...
- Z przyjemnością się przejdę. Jest ładna pogoda...
Tak, więc przez kilka godzin spacerowali po parku a potem zajrzeli do barku by cos zjeść. Była wtedy godzina 17. Hao robił wszystko by dużo z nią rozmawiać i ją trochę poderwać (Hoshi sama to wymyśliła, lecz była potem zła, że takie coś mogła wymyślić). W końcu jakimś cudem udało mu się ją zaprosić na kolacje do siebie. Nie upierała się mimo, że nie wiedziała iż mieszka z nim pod tym samym dachem Hoshi, Kiki, Mara i nasza grupa szamanów ^.^

** PRZED DOMEM ASAKUROW **

Hao już wkraczał za Miharu do ogródka gdy natknął się na malutki szczegół. Otóż na swojej szyi miała ładny medalion błyszczący blado. Gdy Hao otwierał drzwi zaszokowało go jeszcze coś. Było pusto. W domu w każdym pokoju były pozapalane świece, co dodawało romantyzmu tej chwili. Ale przyjaciół nigdzie nie widział (tylko ich wyczuwał).
- Ładnie tu mieszkasz – Mikutsi wiedziała, kiedy walnąć jakiś komplement
- Dź-dziękuje – mruknął Hao i skierował się do kuchni – może coś zjemy?
- Chętnie... – mruknęła Mikutsi i poszła za nim.
Gdy Hao otworzył lodówkę w niej znajdowały się cudne potrawy niedawno zrobione. Inne jeszcze były również w piekarniku. Na stole było już wszystko rozstawione i a talerzu była karteczka. Hao zamknął lodówke i szybko zwinął kartkę z wiadomością. Rozwinął ją i przeczytał:

„ Mamy w planie byś miło spędził czas z Miharu. Rób, co chcesz byleby tylko zanocowała! Będziemy jutro ;)

Yoh

PS. Jesteśmy u Lyserga :) Annie osobiście się tu nie podoba...
PS.2. Spróbuj tylko zrobić coś niewłaściwego to osobiście cie poćwiartuję... przy okazji...powodzenia

Hoshi i reszta ”

Hao zachichotał. I schował wiadomość do kieszeni spodni. Miharu pojawiła się w drzwiach kuchni, Hao wyczuł jej obecność i odparł:
- dziś jesteś moim gościem!
- Gościem? Czyli, że mam nocować?
- No tak jakby... – Hao się zawahał
- No to ustalone... i tak znudziło mi się bycie samej w domu – Miharu spojrzała dziwnie na Hao i zapytała bez ogródek: - Mogę tu zamieszkać?
- CO??!! – Hao był bardzo zaskoczony tym
- Bo czuje się taka samotna...a Arien to wariatka i dzikuska – przy niej pojawiła się Arien i nie wyglądała na zadowoloną – no co? – zmierzyła pół lisice taksującym wzrokiem po czym zwróciła się do Hao: - Nie ma to jak mieć za ducha Stróżą kogoś z rodziny ^^”
- Czyli?
- Arien to moja starsza siostra... – Miharu usiadła na krześle w kuchni i przyglądała się długowłosemu.
- Starsza siostra? – Hao odwrócił się do niej ze zdziwioną miną. Miedzy nią, a jej duchem stróżem nie było jakiegokolwiek podobieństwa.
- Hai – dziewczyna kiwnęła głową...

** GDZIES U LYSERGA **

Podczas gdy nasi cudowni bohaterowie siedzieli w salonie, Hoshi i Lyserga robili cos do jedzenia. Kariff, co ucinał sobie drzemkę był cudowną ofiarą do zabaw. Na jego bladej twarzy były różne falowane znaczki różnego koloru pozostawione przez: pisaki(sprawka Rena), Markery(tutaj Trey’a) i farbki(of course Kiki). Cała 3 urwisów miała niezły ubaw i nie mogąc się doczekać pobudki i krzyku chłopaka, siedzieli z resztą w salonie i oglądali jakiś film...Powracając do Hoshi i Lyserga...

Hoshi siedziała na parapecie znajdującym się w kuchni i podziwiała piękną pełnie księżyca, podczas gdy Lyserg robił popcorn.
- A tak właściwie to, czemu nie gadasz ze swoją siostrą?
- Nie jesteś moim kolega, bym ci coś mówiła – burknęła Hoshi i puściła jedną nogę wolno, i teraz mimowolnie nią machała ignorując zielonowłosego.
- Ale temu mordercy byś powiedziała – mimo iż Hao przeprosił Lyserga, ten nadal go traktował jak mordercę i zło wcielone mimo, że strasznie się zmienił...
- Jak śmiesz mówić o Hao morderca?! – Hoshi zeskoczyła z parapetu i rzuciła się na chłopaka.
- AAAA!!
- Uważaj, bo ja okaże się mordercą! – Hoshi przymrużyła oczy i przyparła jedną ręką chłopaka do ściany a drugą zakrywając mu buzię.
- ....!
- Nie mamrocz mi tu, bo cie ugryzę! – Hoshi
- Mymymymymymyy... – wymamrotał zielonowłosy bliski płaczu
- A no tak mieliśmy robić jeść – Hoshi go puściła z posępnym wzrokiem i poszła robić jakąś wszamkę.
Nagle z sąsiedniego pomieszczenia dało się słyszeć śmiechy, chichy i nie wiadomo, co jeszcze. I do kuchni wkroczył Kariff cały pomazany na twarzy (chyba się nie zorientował xD)
- Ładny ma makijaż – mruknęła Hoshi do Lyserga i zachichotali obydwoje, ale po chwili przestali pozorując kamienne miny... (Hoshi z trudem ją utrzymywała)
- Co robicie? – zapytał tonem ukazującym gdzie wszystkich ma
- A to i owo...- Hoshi puściła oko – takie fiku miku na patyku, czyli popcorn – dokończyła i wskazała na mikrofalówkę, gdzie podgrzewał się popcorn w torebce i strzelał x3
- Ooo... – Kariff z zainteresowaniem podszedł do mikrofalówki a Hoshi z zadowoloną miną (o właśnie taką=> ^w^) czekała, aż zacznie być śmiesznie...
Nagle mikrofalówka wybuchła i z wnętrza zaczął wysypywać się popcorn (torebka pękła x3). Kariff wylądował na ścianie mając ślad pionowy ciągnący się po całej twarzy (walnęły w jego twarz drzwiczki xD). Hoshi wzięła jakąś miskę i zbierała popcorn śmiejąc się ukradkiem a Lyserg uklęknął przy poszkodowanym i obserwując jego spalone włosy chichotał cicho.
- Ups! – do kuchni weszła Kiki i posłała porozumiewawcze spojrzenie siostrze i wybuchnęła głośnym śmiechem

** POTEM **

Jedząc popcorn grali w butelkę by zabić czas...Wypadło akurat na Treya..
- No dobra panie odważny...- Ren spojrzał ukradkiem na Hoshi i po chwili spojrzał na Treya uśmiechając się szyderczo – fant czy zadanie?
- No wiadomo, że zadanie ^^
- Pocałuj Hoshi – Ren spuścił głowę by ukryć to, że powstrzymuje się od śmiechu
- COO??!! – Hoshi wstała i chciała wyjść lecz Trey ją złapał za rękę, przyciągnął do siebie i powiedział:
- Co jak co, ale to zabawa – i pocałował namiętnie Hoshi co się temu bardzo upierała.
Nagle dziewczyna się zerwała i porywając płaszcz oraz apaszkę wybiegła z domu a za nią Trey i Kiki...

Koniec x)

Speczjal dedykejszyn for maj sister ^^ ;* aj lov ju bejbe ;*




History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [15]

Tytuł:Urodziny bliźniaków
Kiedy:środa, 19 września 2007 21:02:07
Przeczytało:17
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Z moich obliczeń wynika, iż już powinien być maj...a jak maj to i urodziny Yoh i Hao (sprawdzałam w wikipedii xD), w którejś części troche przyśpieszyłam czas ^^ bodajże w części...10 *looknęła w pamiętniczek Lena xD* więc czas na balangę xP
PS. Za jakieś błędy przepraszam ^^" i nie informuje bo chce lulu -__-

(opek pisany przy strasznym bólu głowy więc nie wiem czy wyszedł ;//)

***** ***** *****

Jest maj, dzień 14, godzina 5:47, roku XXXX (xD - Kiki), za 4 dni mają być urodziny bliźniaków... z tego powodu już o tej wczesnej godzinie większość przyjaciół zebrała się w salonie i cicho dyskutowała nad przyjęciem i prezentami. Anna wygodnie sobie siedziała na fotelu, podczas gdy pozostali siedzieli wokół niej i zaciekle między sobą rozmawiali...Byli wszyscy prócz Mary, Kiki, Choco no i bliźniaków. Hoshi przymulona siedziała obok Rena, co pięścią próbował dobudzić Trey’a, co był koło Rio, co... xDD dobra koniec śmieszno-głupich opisów ^^
- Więc co tym razem im robimy? – pytała rzeczowym tonem Anna
- Może pojedziemy do legolandu? – zaproponował cichy głosik. Do salonu weszła Kiki w czarnej koszuli nocnej z taką jakby czapeczką z pomponem i usiadła obok siostry
- Czemu do legolandu? – Anna spojrzała zaciekle na kruchą istotkę
- To ojczyzna Hao, poza tym fajnie będzie... – Kiki ziewnęła
- Wolałbym coś bardziej oryginalnego – odparł Lenny patrząc na Kiki twardo
- No to może Disneyland? – Hoshi poszła tokiem myślenia siostry
- Chyba głupia jesteś... – Trey się w końcu obudził i na powitanie dostał kop w twarz od Hoshi
- Tak się nie mówi do damy! – fuknęła czarnowłosa
- Właśnie! – krzyknął Rio i nagle kucnął przy Hoshi z bukietem kwiatów – bądź mą królową...
- Poszoł won! - Hoshi go walnęła z prawego sierpa, co spowodowało, iż nasz meloman wylądował tuż przy fotelu Anny...
- Niezły cios – zachwalał Trey podlizując się naszej mistrzyni w boksie wagi lekkiej (xD – przyp. Kiki)
- E tam... – Hoshi się uśmiechnęła
- Mieliśmy rozmawiać o urodzinach Yoh i Hao... – Anna traciła bardzo szybko cierpliwość
- Pani Anno błagam.... – Anna nogą zaczynała zgniatać Rio twarz
- Anno... – Len popatrzył na blondynkę ze strachem....
- Tak? == - od Anny biło ciepło, które nie wróżyło nic innego jak bliski wybuch
- Może by tak zrobić imprezę tutaj i kogoś zaprosić? – Len bardzo szybko wypowiedział to, by zdążyć przed wybuchem.
- Hmmm... – Anna się zamyśliła, więc wszyscy odetchnęli z ulgą, lecz Rio powoli zaczął się dusić – ups zapomniałam o tobie – Anna w nagłym przypływie delikatności zdjęła nogę z twarzy Rio i ten mógł w końcu oddychać spokojnie – mogłabym się nawet na to zgodzić... – Anna się uśmiechnęła a wszyscy w tym momencie zaliczyli glębę...
- Huuuaaaahhhh – ktoś zaczął ziewać i schodzić po schodach
- No świetnie – Anna się zachmurzyła i spojrzała na zegarek, była już 6:19, więc i ludzie w tym domu się budzili
- To, co robimy? Udajemy, że śpimy czy co? – Trey już zbierał się chętnie do zaśnięcia
- Możemy się pobawić – Kiki wstała ziewając przeciągle. Poszła do miejsca skąd dochodziły odgłosy i gdy zniknęła można było usłyszeć okropny krzyk przerażenia
- Wcale nikogo nie obudzą == - Anna wstała wkurzona i skierowała się na górę mijając po drodze Kiki i Marę, co teraz się droczyły ze sobą...

** NASTĘPNEGO DNIA **

Gdy Yoh i Hao zostali wysłani na zakupy Anna telefonowała do wszystkich znajomych by zaprosić na imprezę. Trey i Lenny w tym czasie sprzątali. Morty, który ledwo wszedł do domu został od razu zagoniony do pracy, a Rio powoli zaczynał snuć pomysły na dania, które mają być na przyjęciu. Każdy był zajęty sobą... Tak, więc możemy z lekkością skierować opowieść na braci, którzy najbardziej są teraz znaczący..

** GDZIES W SKLEPIE **

Yoh i Hao w wesołych nastrojach podróżowali sobie po sklepach kupując produkty wielorakiego sposobu zastosowania (próbuje być mądra)
- Ech to, co nam jeszcze zostało? – zapytał z młodszych braci, gdy już wyszli z „warzywniaka”
- Ryż i reszta kasy jest dla nas – odparł Hao w jednej ręce trzymając siatkę z zakupami, a w drugiej kartkę z listą rzeczy do kupienia.
- Dla nas? – Yoh się trochę zdziwił
- Tak napisała Anna pod spodem – Hao wskazał na kartce treść umieszczoną pod „PS.”
- Fajnie... – Yoh się uśmiechnął i dodał inteligentnie – pewnie nas wyganiają z domu by przygotować dla nas jakieś super przyjęcie...
- Super? – Hao się troche zachmurzył – ja słyszę wszystko nawet jak śpię i wiem, co oni szykują ==
- Hm? – Yoh się słodko uśmiechnął do brata
- Nie powiem Ci – Hao wystawił język
- O ty – Yoh zębami wyrwał karteczkę z listą zakupów i pognał przed siebie śmiejąc się do rozruchu mając ręce obładowane torbami z zakupami. Hao tylko westchnął i odrzucił włosy.
- Takie życie młodzieży...żal mi go że z powodu ciąży Anny stracił ostatnią 5 klepkę – Hao wybuchnął śmiechem i zaczął gonić brata...- I tak cię dogonię!! – dokrzyknął widząc Yoh jako malejącą kropkę na horyzoncie i wciąż słysząc swój i brata śmiech, pognał w pogoni za plamką :D

** SALON ASAKUROW **

Podczas, gdy Anna żywo dyskutowała z Marą o telenowelach i o babskich rzeczach, Kiki, Hoshi, Trey i Lenny grali w PS 2 (XD). Było to żmudne zajęcie...Ze wszystkich jakimś cudem wygrywała Kiki a za nią był Len.. Hoshi i Trey w połowie przestali grać i wszczęli bójkę. Gdy Yoh już dotarł do domu zastał taką oto scenę:

Hoshi leżała na Trey’u i go mimo, takiej niewygodnej pozycji, biła kopała i gryzła. Len i Kiki grali w najlepsze, co chwile zaglądając sobie do „przeciwnika” jak mu idzie. Nagle na Yoh wpadł Hao, co wywołało nagłe zamieszanie.
- Cześć wam – mruknęła Kiki przyglądając jak bracia mają bójkę i jak Trey zarobił w nos ze stopy Hoshi.
- Ała! – wrzasnął Trey
- To twoja wina!! Nie trzeba było zabijać Raikou!! – warczała Hoshi i ponownie przywaliła Treyowi
- Co się tu dzieje? – doszedł ich napięty głos Anny.
- E...ummm....iuhhh – Trey zaczął wydawać dziwne dźwięki gdy Hoshi go zgniatała z milutką miną.
- Marsz na trening!! – warknęła Anna i wszyscy jak jeden mąż wyruszyli pobiegać.

** DZIEN URODZIN **

Anna, która wszystko zaplanowała, już z samiuśkiego rana budziła grupkę przyjaciół (prócz solenizantów) . Każdy był przygotowany na najgorsze...
- Każdy dostanie listę z rzeczami, jakie ma zrobić. Ja się zajmę wygonieniem Hao i Yoh z domu na czas przygotowań. Zrozumiano? – mówiła Anna podając przyjaciołom karteczki z zadaniami i łypiąc na każdego spode łba.
- Tak jest! – odpowiedzieli chórem, po czym szybko wyszli z pomieszczenia, w którym byli i poszli wykonywać zadania. Anna usiadła ciężko na fotelu i westchnęła. Nagle z szafy dobiegł ją chichot. Lękając się, że tam się kryje Yoh i Hao powolutku otwierała drzwi od szafy, by nie dać zapanować się złości, która w niej narastała. Ku jej zdziwieniu w szafie byli... Ponchi i Konchi. A to oznaczało jedno...
- Gdzie jest Tamara? – Anna łypnęła na zwierzaki swymi czarnymi oczami
- Obściskuje się przed domem – zachichotał Konchi
- Rozumiem.. – Anna zamknęła drzwi od szafy tak gwałtownie, że Ponchi i Konchi, którzy właśnie chcieli wyjść, utknęli w niej z zatrzaśniętymi przez drzwi nosami.
Anna wyszła z domu i ujrzała dziwny widok. Tamara rzeczywiście się obściskiwała z kimś. Był to ładny chłopak i lekko opalonej cerze i niebieskimi włosami. Kochana Anna, która wiedziała jak zepsuć romantyczną chwilę komuś, krzyknęła:
- Nie stójcie tam, bo tarasujecie drogę!!
Tamara oblała się rumieńcem natomiast ów chłopak zaczął się śmiać.
- A niby czemu? – chłopak łypnął na blondynkę co była od niego niższa o głowę
- Powiedziałam nie stójcie!! – Anna podeszła do chłopaka i sprzedała mu liścia – nie wolno mnie lekceważyć!!
- Gomenasai Anna – pisnęła Tamara
- On powinien przepraszać. Tak nie wolno się odzywać do kobiety w Takim stanie... – z domu wyszedł Yoh a za nim Hao. Obydwoje śmiali się z czegoś bardzo.
- Co to za pedał? – Hao zapytał Annę nachylając się do niej i perfidnie się uśmiechając
- To jest chłopak Tamary – syknęła Anna patrząc zmrużonymi oczami na gostka
- Cześć jestem Yoh ^^ - Yoh podał rękę nieznanemu chłopakowi, co wywołało zaliczenie „gleby” u wszystkich prócz u Yoh i ów chłopaka.
- Jestem Kariff Northen, pochodzę z północy
- Czuć to – Hao kichnął, bo wokół niebieskowłosego chłopaka unosiło się zimno.
- A ty jaki masz żywioł... dziewczynko – Kariff uśmiechnął się do Hao, gdy ten zacisnął pięści na dźwięk słów „dziewczynko”
- Mam ogień i chętnie cię spalę... – Hao już się szykował, by zrobić krzywdę gogusiowi, lecz Yoh odwrócił się do brata z wielkim uśmiechem na twarzy i powiedział:
- Nic się nie stanie jak Karufire zaprosimy do środka
- Jestem Kariff ==
- Karufire czy Kariff to bez różnicy i tak jesteś dla mnie pedałkiem.. – mruknął Hao, gdy wszyscy wchodzili do domu.

** GDZIES **

Mara, Kiki, Hoshi i Rio buszowali po sklepach mając listę prezentów jaką mają kupić, Trey i Ren biegali po sklepach z ozdobami i po cukierniach by wybrać najlepszy tort. Duchy zostały wysłane by powiadomić gości, o której mają się zjawić. Jednym słowem wszyscy byli zajęci. Za to Yoh spał w najlepsze, podczas gdy Hao patrzył na krajobraz, jaki się rozpościerał przez okno. Anna rozmawiała z gośćmi.....

** PARE GODZIN POTEM **

Nadszedł wieczór i czas imprezy. Oczywiście wszystko miało być niespodzianką, gdyby nie fakt, że...
- Kto im powiedział, że ma być przyjęcie??!! – warczała Anna z rękami skrzyżowanymi na piersiach
Kiki podniosła rękę, w drugiej trzymając loda śmietankowego w polewie czekoladowej i z niewinną miną go konsumując.
- No świetnie musze przebywać wśród takich debili ==v
- Ale ja chciałam tylko powiedzieć, że wiem kto wie, kto komu powiedział o tym by powiedzieć komuś kto powie bliźniakom – Kiki wygryzła kawałek Loda z chrupnięciem. Anna opuściła głowę i w akcie „załamania” złapała się za nią
- Czasem cię nie rozumiem... – mruknął Trey
- Bo jesteś na to za głupi – syknął Lenny i położył swą rękę na ramieniu jasnowłosej
- Ty jesteś głupi – warknął Horo
- Chcesz możemy stoczyć walkę to ci pokaże po raz 100 kto jest lepszy...
- OK.!! – warknął Trey

** SALON ASAKUROW – CHWILE POTEM **

- Oni mnie czasem załamują... – Anna zwiesiła głowę
- Popieram – mruknęła Kiki, a jej siostra westchnęła...
- Jakim prawem mnie bijesz ty zboczuchu!! – krzyczał Trey
- Weź się odwal od mojego Ninja!! – warczał Len
- No macie racje debili się nie zmieni – z nikąd pojawił się Kariff, podczas gdy Trey i Lenny... grali w PS 2 v.v”

** PRZED DOMEM ASAKUROW **

Yoh i Hao, co zostali wygonieni na „spacerek” właśnie wkraczali do ogródka. Mieli zadowolone miny. W oknach ciemnica, więc wiedzieli, co to oznacza.
- Uważaj teraz będzie najlepsze – mruknął Hao i otworzył drzwi.
Nagle zapaliło się światło i przed ich oczami zebrał się tłumik znajomych twarzy. Na przodzie były: Anna, Mara i Kiki. Za nimi byli pozostali. Te trzy dziewczyny trzymały tort a cały tłum krzyknął:
- NIESPODZIANKA! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!! STO LAT STO LAT!!
Hao przetarł teatralnie łezkę a Yoh uśmiechnął się od ucha do ucha. Bliźniacy zdmuchnęli świeczki i biorąc tort skierowali imprezę na zewnątrz, gdzie były pozapalane lampki i był już duży okrągły stół dla wszystkich. Yoh się zdziwił, że to tak ładnie zrobione natomiast Hao spojrzał z ukosa na Kiki co, gdy tylko poczuła jego wzrok na sobie, uśmiechnęła się lekko i mu pomachała.

Wszyscy bawili się znakomicie i po kilku godzinach zabawy, niektórzy się rozeszli, pozostali jednak mogli zanocować. Ku uciesze Hao i Lena Kariff też nocował. Więc mogli mu zrobić psikusa, ale o tym kiedy indziej. Za to Yoh przez prawie godzinę dziękował Annie za tak ładnie zrobione przyjęcie i że mógł zobaczyć tylu swoich przyjaciół...

** GDZIES W NIEZNANYM MIEJSCU **

- To powiadasz, że dziś były ich urodziny? Świetnie... – szeptała dziewczyna w krótkich fioletowych włosach przyglądając się swojemu duchowi stróżowi
- Ależ oczywiście...
- Jesteś genialna Arien...- fioletowowłosa zachichotała i spojrzała w gwiazdy
- Może... – Arien westchnęła – po swojej śmierci dawno nie widziałam Kaito i Hoshinae...
- ja też – burknęła dziewczyna
- Och Mikutsi nie przesadzaj....
- ==
- Zachowujesz się jak głupek... one nam wybaczą... – Arien spojrzała spode łba na współtowarzyszkę
- Ech nadchodzi powrót Wielkiej Siostry – dziewczyna o ksywie Mikutsi wstała i chwyciła samurajski miech, który przed chwilą jeszcze spoczywał na trawie przy jej udzie...




History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [17]

Tytuł:Lęk przed miłością
Kiedy:sobota, 8 września 2007 21:19:26
Przeczytało:11
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Coś od Autorki:
Mam nowy blog xD bedę pisać oddzielnie o Hoshinae,Kaito,Miharu,Arien i prawdopodobnie Marze ;) jeszcze nie jest aktywowany, ale jak co to dam znać... narazie możecie zajrzeć tutaj ;) pozdro i zapraszam do czytania :)

PS. zle napisalam nazwe bloga w linku, dlatego sie nie wyswietlal...
gomen

***** *****

Nazajutrz po powrocie dziewczyn chłopacy chcieli urządzić „imprezę” jakby powitalną... Oczywiście Anna się nie zgodziła i tą odmowę wszyscy potem odczuli złym nastrojem, który jej dokuczał od czasu do czasu. Hao i Mara za wszelką cenę unikali kontaktów ze sobą, ale zgodnie stwierdzili, że mogą się przyjaźnić... Tylko nie wiedzieli czy to kiedyś nastąpi, czy będzie możliwe mimo tak wielkiej rany w sercu. Lenny coraz bardziej zbliżał się do Kiki. Każdy zauważył łączące ich więzi. Byli w pewnym sensie podobni do siebie – odzywali się, gdy mieli coś mądrego do powiedzenia. Yoh jak to Yoh opiekował się swoją ukochaną i zajmował się domem.. można by rzec, że nieźle mu to szło...Oczywiście wielcy czytelnicy zauważyli brak Tamary...wybaczcie, ale teraz dam wyjaśnienia:

Tamara po Turnieju Szamanów postanowiła dalej kontynuować nauki u mistrza Yohmei i niedługo potem pewien chłopak o imieniu Keriff oświadczył, że ją kocha i chcę z nią być na zawsze... Ach ta miłość... Ale niedługo pojawi się znowu ^^ i to bardzo niedługo :D

Dobra kontynuuje:..
Co do Hao... to zamknął się w sobie lecz zaczął zauważać Hoshi...tak tak właśnie Hoshi n.n

** KTOREGOS PIEKNEGO DNIA **

Anna już była w 6 tygodniu ciąży to i można było zauważyć, że się zaokrągla tu i ówdzie, lecz to jej nie przeszkadzało nękać naszych bohaterów. Akurat po szkole mieli pójść kupić PS 2 by grać w jakieś gierki. Cóż...Anna postawiła im warunek – jak będą regularnie ćwiczyć to mogą sobie pójść kupić. Tak więc przeniosę się do szkoły gdzie są nasi bohaterowie...

** SZKOŁA **

Hao, Yoh i Anna siedzieli w tylnych ławkach w Sali by nikt im nie przeszkadzał w, jakże ważnej konwersacji podczas cudnej lekcji WOS-u gdzie zawsze był szum...
- Hao nie możesz się tak zamykać w sobie, bo się zrujnujesz – szepnęła blondynka do starszego bliźniaka
- Ja się nie rujnuję... po prostu trudno jest zapomnieć o miłości...
- Ale zauważyłam, że wpadła ci w oko Hoshi == - syknęła Anna i szturchnęła Yoh, który zasnął patrząc w przestrzeń – nie wydurniaj się ==
- Yyy..? – wymamrotał Yoh i ponownie usnął, Hao zachichotał
- Wiesz może i wpadła może nie... – Hao się trochę zamyślił i dodał:- za szybko na nową miłość....
- tak wiem, ale coś powinieneś z tym zrobić == - warknęła Anna
- Ciekawe co.. ==
- Mógłbyś przynajmniej się z nią bliżej poznać ==” – Anna się zaczęła niecierpliwić
- Za dużo oglądasz seriali... poza tym po co chcesz mnie sfatać? ==
- Bo Hoshi jest samotna... u.u
- Taa jakbym ja lub Trey nie byli – Hao odwrócił się od Anny i zaczął coś rysować ^^
- To zrób coś z tym! – syknęła Anna patrząc na bruneta, który ją kompletnie w tej chwili olewał
- Pomyśli się nad tym – Hao się odwrócił po chwili z narysowaną karykaturą Anny, która podarował jej po chwili ze śmiechem
- Co to ma być ?! – krzyknęła Anna, ale na szczęście zabrzmiał dzwonek i Hao uciekł przed jej ciosem...niestety cios trafił na Yoh, który spadł z krzesła, ale o dziwo dalej spał. Wtedy Anna go kopnęła i się obudził wstając na baczność przed swoim wodzem. Anna ze złością poszła na korytarz, by zemścić się na Hao, co teraz schował się w WC damskim xD

** KILKA GODZIN POTEM PRZED WEJSCIEM DO SZKOLY **

Cała grupa przyjaciół zebrała się przed szkołą. Nie było Morty’ego, ponieważ był chory. Ryu robił pewnie zakupy lub sprzątał w domu. Trey i Choco mu pomagali, a Lenny gdzieś poszedł, mówiąc, że idzie poszukać Kiki. To bardzo zainteresowało przyjaciół, co czekali teraz na złotookiego przed szkołą.
- No no... – odparła Anna głosem znawcy.
- Co nonasz? - zapytał Hao, co miał podbite oko, bo Anna go w końcu znalazła...
- Nie denerwuj Anny, bo jest w raczej złym nastroju – upomniał brata Yoh uśmiechając się do blondynki, co chciała znowu przywalić długowłosemu. Jednak opuściła ręce i z westchnięciem spojrzała na Hao
- Może Lenny zakochał się w Kiki? – zachichotała jakaś postać co właśnie do nich szła. Była to Hoshi wraz z milczącą Marą.
- Zakochał? ON??!! – Hao wybuchnął śmiechem i dodał już poważniej:- ON kocha J Ą – i pokazał palcem na Marę
- Może ma dylemat? – Hoshi nagle usiadła obok Hao, co spowodowało, że Mara zacisnęła pięści
- Nie przesadzaj! Ren jest z kamienia... – mruknął Hao i dodał patrząc na Hoshi dziwnymi oczami
- no CO?! – warknęła widząc ten dziwny wyraz oczu
- Ech dzieci dzieci xD – zachichotał Yoh i objął ramieniem Annę
- Dzieckiem to ty jesteś == - odparł Hao i zachichotał. Już nie czuł pustki w sercu...wogóle teraz nie czuł serca...
- AHOY MARYNARZE!! – krzyknęła Kiki zanosząc się śmiechem i podpierając się o Rena co również ledwo się trzymał.
- O_o” <= ALL
- XD <= Kiki
- ^o^ <= Ren
- Coś się stało? – zapytała pierwsza Mara czując jak wszyscy na nią nagle spojrzeli
- Muahahahaha – Kiki dalej się śmiała, lecz po chwili na chwile przestała by powiedzieć:- Rena pomylili z dziewczyną xDD
- COO??!! – Ren nagle zesztywniał(pewnie Kiki nie powiedziała mu, o co chodzi, ale jej śmiech był zaraźliwy). Wszyscy się śmiali prócz Mary. Kiki to zauważyła i szybko ją wzięła na słówko, podczas gdy Lenny krzyczał na przyjaciół by się uspokoili, bo ich zamieni w Sushi xD
- O co chodzi znowu? – zapytała Kiki patrząc w kocie oczy kuzynki
- Ren... – szepnęła Mara i usiadła na murku
- Ech, ale masz problemy.. – Kiki usiadła koło swej kuzynki i spojrzała na nią krytycznie
- No mam, bo męczą mnie straszne myśli...
- No rzeczywiście straszne myśli...- fuknęła Kiki i dodała:- a ty myślałaś jakie ja mam myśli? Co ja czułam, gdy musiałam z siostrą żebrać o jedzenie? Mieszkałam na ulicy, marzłam w zimę i tyle razy musiałyśmy uciekać od zboczuchów, co chcieli nam zrobić krzywdę!! A ty?! Mieszkałaś sobie w szopie bez żadnych wyrzutów sumienia myśląc, że wszystko jest OK.!! – warczała Kiki ze spuszczoną głową i zaciśniętymi pięściami
- Przepraszam..- Mara spuściła głowę
- Na tylko tyle cię stać? – Kiki podniosła głowę i dodała:- Wiesz ja też mam pewien problem...
- Ciekawe jaki – Mara popatrzyła na kuzynkę
- Chyba kocham się w Renie...... – Kiki zakryła twarz dłońmi by ukryć zażenowanie
- Ooo... – Mara się z lekka załamała
- No właśnie...ooo...== - Kiki opuściła rece i spojrzała na Rena, co się teraz śmiał z Choco i Treya co nagle się pojawili i musieli zaliczyć glebę dzięki Guan dao Lenny’ego xD
- Masz problem..
- Nie...to ty masz problem – Kiki wstała – Kochasz Hao ale też coś czujesz do Rena...jednak oni będą niedługo zajęci przeze mnie i Hoshi
- C-co?
- A to – Kiki spojrzała na kuzynkę z góry – posłuchaj...rzuciłam na ciebie klątwę... nikt ciebie już nie pokocha... – i odeszła zostawiając załamaną Marę.

** WIECZOREM W DOMU ASAKUROW **

Po mozolnym treningu chłopacy mogli kupić PS 2...oczywiście po sprzęt polecieli Trey i Choco(ale ja ich wszędzie wysyłam xD) więc pozostali byli w domu...Mara siedziała jak zwykle w kącie i coś mazała w zeszycie. Yoh słuchał muzyki a Anna oglądała TV. Kiki i Ren siedzieli w kuchni i rozmawiali sobie, o czym popadnie...
- Pewnie oni zepsują od razu ten PS jak tylko włączą do kontaktu... – mruknął Ren popijając mleko
- Taa... – Kiki się zamyśliła, ale po chwili powiedziała: - rozmawiałeś ostatnio z Marą?
- Raczej nie... – Ren się chwilę zamyślił i zapytał:- a czemu cie to interesuje?
- Mara jest załamana z powodu mojej klątwy.....- Kiki spojrzała smutnym wzrokiem na przyjaciela
- A co ja mam do tego? - nasz fioletowowłosy przysunął się do dziewczyny
- A to że nikt ją już nie pokocha....
- ....
- Twoje milczenie jest dla mnie znakiem by się usunąć ==
- Raczej znakiem, że mną to wstrząsnęło...
- Bo?
- Nagle przestałem cokolwiek czuć do niej – Ren spojrzał zdziwiony na Kiki, co spojrzała na niego swymi jasnymi oczami bez wyrazu.
- Czyli klątwa działa... – Kiki uśmiechnęła się lodowato
- Na to wygląda – Ren wypił kolejny łyk mleka i rzekł:- masz w tym interes?
- Ja? – Kiki spojrzała na niego i nagle poczuła ciepło w sercu – Może i mam...
- No to podziel się tą wiadomością...- Ren siedział tak blisko swej towarzyszki, że ich biodra i nogi się ze sobą stykały....
Kiki spojrzała na niego jakby z głodem w oczach i stwierdziła, że przeznaczenie jej nie dosięgło. Nagle przytuliła się do Rena, ten nie był tym raczej zaskoczony, bo Kiki dość często to robiła...
Ale stało się coś, co go potem szokowało jak tylko o tym myślał...

Kiki podniosła głowę i nim pocałowała złotookiego szepnęła głosem pełnym lęku:

- Kocham Cię Ren...




History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [11]

Tytuł:Miłość skazana na niepowodzenie
Kiedy:sobota, 1 września 2007 12:05:16
Przeczytało:10
Spam: **Moja fotka**
Coś o Bohaterach:Klik!
Special Dedication for:
Hoshi
Anusia
Neko
Keiko
Fry
Hana
Historia...

Nosz... nie wiem, jak będzie dalej z tym opkiem ;// może bedzie dodawany często, może raz na miesiąc ;/ szkoła = totalny brak weny...postaram sie poprawić ^^" ale jestem w szkole średniej więc nie wiem jak to będzie ;//

Zapraszam na opek xP jak ktoś chce to może looknąc jak wygladam na fotce xPP adres w "About" poniżej opisu o bohaterach xPP dziś mnie strasznie głowa boli ech..... sorry jeśli wydam się nie miła x_x

***** ***** *****

Minęły 2 tygodnie od cudnej wizyty w szpitalu, Trey już zdarzył parę razy odwiedzić Mare i uroić sobie, że będzie ją mieć tylko dla siebie... Duży błąd... Anna i Yoh żyli sobie jak małżeństwo ;D oczywiście były miedzy nimi kłótnie, bo Yoh zaczął rządzić w domu a to przecież Anna jest tyranem i to ona powinna to wszystko robić. Niestety za każdym razem jak coś chciała zrobić to słyszała tylko:
- teraz masz odpoczywać i oglądać swoje telenowele, potem jak chcesz to możesz mi pomóc robić kolację....- i zawsze Yoh dodawał jej komplement w stylu:- i tak wiesz, że jesteś naj więc po co się kłócisz kochanie? ^^
Cóż życie... wiadomo nie sielanka ^^ Hao gdzieś sobie poszedł na parę dni, ale powrócił- musiał po prostu parę rzeczy przemyśleć... Oczywiście Lenny pisał dalej swój pamiętnik...teraz o dziwo zajął się Kiki, która omiotła mu myśli mimo, że nic nie było miedzy nimi żadnej chemii a nawet przyjaźni. Poczuł tylko coś do tej tajemniczej postaci. Czemu ona taka była? Czemu tak unikała ludzi? Czegoś się bała?- ciągle zadawał te pytania patrząc w jej tajemnicze oczy tak pełne bólu... Dziś miała wyjść ze szpitala...ona, Hoshi i Mara... czy one się pogodzą? Martwił się tym nie tylko Lenny, ale i wszyscy...tylko, że Lenny miał w tym interes... czytamy:

„... mogłyby się choć raz pogodzić, nie ma sensu zabijanie i bycie złym. Osobiście Pamiętniczku uważam, że mimo tych zbrodni powinny sobie wybaczyć i wyjaśnić parę rzeczy...swoją drogą Pamiętniczku.... jak się pogodzą to będzie może szansa u Mary? A może i u Kiki...? Wiem, że to głupie, ale coś czuje do tej smarkuli... ma przecież tylko 15 lat a ja już 18! To nie miałoby sensu... poza tym z drugiej strony Mara... Drogi pamiętniczku, co robiii...”

Reszta była zamazana, bo pod koniec pisania tych myśli Ren zasnął i pióro, którym pisał zostawiło kleksa....

** DZIEN WYJSCIA ZE SZPITALA**

Kiki już pakowała swoje rzeczy do małej torby, którą dał im Hao.. Oczywiście nasz Haoś jej pomagał jak to powinien robić każdy gentelman : ) po paru minutach już doszedł do nich Ren co pakował Hoshi, która wygodnie wylegiwała się jeszcze w łóżku szpitalnym i chrapała w najlepsze. Lenny podczas pakowania koleżanki, co chwilę patrzył na Kiki i Hao... czuł bijącą od nich wielką siłę i...smutek. SMUTEK?- zdziwił się Ren po czym odwrócił głowę na już spakowaną torbę i postanowił jakoś obudzić Hoshi...tylko jak? Nagle się chytrze uśmiechnął.
- budzimy się! *dźgnął Hoshi w nos swoim Guan dao*
- AAAAAAAAAAAAAAAAAA! Potwór!! ToT – Hoshi obudziła się z krzykiem i zaczęła się drzeć jak wariat... powoli się rozbudziła i mimo zwykłego fartuszka szpitalnego ganiała Lena bijąc go w głowę co chwilę książką. Kiki zaczęła cicho się śmiać, a Hao tylko patrzył na nich rozbawionymi oczami.
- A tu co się dzieje? – zapytała władczo Anna wchodząc do Sali razem z Yoh i ukrytą za nimi Marą. Lenny się zatrzymał gwałtownie na widok kotki ukrytej za przyjaciółmi, a Hoshi wleciała z impetem na Lenny’ego za późno hamując. Wynikiem tego był ciężki upadek i przygniecenie Rena ^^” Kiki się ukłoniła w stronę Anny i reszty, a Hao im wesoło pomachał.
- Miło was widzieć ^^ - odparł wesoło Hao starając się nie patrzeć na pół-kotkę. Mara za to intensywnie patrzyła na swojego ukochanego.
- Ciebie też staruchu! – odparł wesoło Trey przepychając się do przyjaciół przez korytarz.
- Pytałam się, co tu się dzieje – odparła Anna krzyżując ręce. Yoh i Mara instynktownie się cofnęli. Do gromady dołączył Rio ze swoim Tokagero u boku. Był zadowolony jak nic.
- Dzieciaki pora spływać! – zawołał wesoło Ryu i wkroczył by zabrać torbę Mary, wyrwał ją mówiąc:
- poniosę to za Ciebie, Panno Maro. ^^
- Hola hola – warknęła Anna. W tym czasie Ren szybko wyślizgnął się spod Hoshi a ta niezadowolona podeszła do swojego łóżka i z miną wyrażającą niezadowolenie usiadła i obserwowała wydarzenia.
- Tak Pani Anno? – zapytał Ryu uśmiechając się mniej
- Skoro bierzesz torbę Mary to weź też torbę Hoshi i Kiki

** PO CHWILI **

- Master Yoh T-T – wył Ryu taszcząc na plecach 3 torby dziewczyn, były oczywiście bardzo ciężkie. Anna szła na przedzie razem z Marą, która trzymała się za ramię Anny by nie upaść. Za nimi był Yoh z zakłopotaną miną i Hao bez wyrazu twarzy i z pustymi oczami. Tak naprawdę był bardzo smutny.. a za nimi byli po kolei: Trey z Hoshi a na ogonku grupy Ryu Ren i Kiki. Ren i Kiki szli za Rio, bo Lenny chciał porozmawiać..
- Kiki? – zagadnął zamyśloną Kiki. Ona od razu odwróciła głowę i spojrzała na Rena wyczekująco.
- Bo wiesz... chodzi o to, że... – zaczął się plątać Lenny nie wiedząc co powiedzieć...
- Chodzi o Marę? – zapytała Kiki i pojawił się w jej oczach dziwny błysk.
- Tak...chodzi o to...no bo wiesz co ludzie czują...- Len zaczął mówić normalniej – powiesz mi, co ona czuje?
- Hmm... niech no pomyślę...- mruknęła Kiki i jej kocie ucho drgnęło. Gdy zaglądała w ludzkie myśli lub walczyła to pojawiały się znienacka kocie cechy wyglądu. Ren już się przyzwyczaił do tego. Jej oczy szybko zmieniały kolor. Z takich jasnych zamyślonych w niemal czarne... błyszczały niczym lustro...były odbiciem duszy...
- Sadzę, że jest załamana... – odparł Kiki patrząc niesamowicie ciemnymi oczami w oczy Rena
- Nie da rady jej pomóc?
- Jeśli myślisz o was to to jest miłość skazana na niepowodzenie.... – odparła Kiki i westchnęła cicho – będę mogła się potem przytulić? – zapytała nagle
- oczywiście – mruknął Ren czując jak mu bije mocno serce i jak mu się przewraca w brzuchu.
- dziękuję... – odparła Kiki i posłała uśmiech jeden z nielicznych jakich Ren miał okazję oglądać. Nawet nie myśląc ujął małą dłoń dziewczyny w swoją. Przez chwilę Kiki jakby zdrętwiała, po czym uścisnęła dłoń.
Powracając do przodu grupki Anna rozmawiał cichaczem z Marą, co prawdopodobnie powstrzymywała łzy. Nie dziwię się... Hao szedł tuż za nią i jego ciepły oddech był kierowany na jej nagą szyję nie przykrytą włosami.
- będzie dobrze... – odparła Anna lekko uśmiechając się do Kocicy.
- Już nigdy nie będzie – odparła Mara i zakryła twarz rękami. Wyszli ze szpitala i wsiedli do samochodu Billiego, znajomego Ryu ^^ Oczywiście Ryu siedział razem z nim a reszta była uczepiona z tyłu. Tak wyszło, że Hao i Mara musieli usiąść obok siebie. Było to męczące da obu osób. Ryu i Hoshi w międzyczasie coś śpiewali. Trey puścił muzykę z radia, a Yoh z uśmiechem podziwiał mijające chmury i rozmawiał z Anną i Renem.

** WIECZOREM **

Nadszedł czas kolacji. Hoshi, Kiki i Mara się rozpakowały.. oczywiście musiały się pogodzić(nalegali na to wszyscy, ale Hao powiedział by same zdecydowały co będzie dla nich najlepsze). Lenny już był w kuchni – to on dziś robił kolacje. Pomagała mu Anna w pomarańczowym fartuszku i białą chustą na głowie. Tak to jest jak się ma dziewczynę w domu. Myśli, że zawojuje światem znając 3 przepisy, które nauczyła się na kursie dla początkujących xD Yoh i reszta już po chwili się zeszli do kuchni. Nie było tylko Mary. Kiki stwierdziła, że Hao powinien po nią iść. Oczywiście Hao po chwili się zgodził i poszedł na góre gdzie był pokój Mary. Zapukał cichutko, po czym wszedł. Mara siedziała na łóżku, wokół niej były zużyte chusteczki higieniczne (po czesku:papirove kepesniky xD jakby ktoś chciał wiedzieć – przyp. Kiki) a ona sama zalewała się słonymi łzami.
- Maro – mruknął Hao i poczuł jak mu się serce rozrywa.
- Hao T-T – krzyknęła zlewająca się łzami Mara i już chciała wstać i się przytulić do Hao, ale on odwrócił się do drzwi i powiedział jakby do nich:
- jest już kolacja i chciałbym byś zjadła z nami. – po czym się odwrócił i powiedział od niechcenia: - mi też jest ciężko, ale dla chorej ambicji nigdy nie zabijałem niewinne dzieci. – po czym wyszedł z pokoju nie dając dojść do słowa kocicy.
- Hao – szepnęła głucho kocica i wstała wycierając łzy – czemu mnie opuszczasz?

** PO KOLACJI **

W salonie grupka przyjaciół oglądała coś w telewizji. Prawdopodobnie jakąś komedię, bo nawet Anna się śmiała. Mara siedziała z boku i przyglądała się jak Trey i Ren się kłócą... omiotły ją ponure myśli. A jakby zamiast Hao wybrała Rena? Co by wtedy było? Czy by cierpiała? Czy byłaby bardzo szczęśliwa? Lenny zaczął się śmiać z Treya bo wsadził rękę do miseczki z ciepłą czekoladą i cały się pobrudził. Każdy, kto zorientował się w sytuacji teraz turlał się po podłodze, ponieważ niczego nie świadomy Trey wytarł się wcześniej na twarzy i przypominał w tej chwili bagienne monstrum z niebiesko-błotnymi włosami. Mara uśmiechnęła się i spojrzała na Kiki. Była dość mała, gdy Mara „wybiła” jej rodzinę. Zastanawiała się zawsze, co to ma być za rodzina. Matka miała 4 dzieci, każde z innym mężczyzną... jednak to Kiki była tym najbardziej niesamowitym z rodzeństwa... miała dar który odebrał jej uśmiech. A jednak teraz się śmiała! Tylko, że z jakiego powodu? Co lub KTO był tego powodem...Nagle Mara spojrzała na Lena, co się uśmiecha do jej małej kuzynki i wszystko zrozumiała. Poczuła piekący ból w brzuchu... i usłyszała głos w swej głowie:
- Nic z tego nie będzie....
- Jak to? – zapytała w myślach Mara
- Nigdy nie będziesz szczęśliwa przy mężczyźnie... nieważne jak bardzo będzie cię kochać – szeptał jej głos i Mara nagle zauważyła, że jej kuzynka znowu ma czarne oczy.
- To ty! – syknęła Mara w myślach
- Tak... naszym piętnem jest nieszczęście w miłości... – szeptał jej głos kuzynki
- Ale czemu??
- Bo nasza miłość jest skazana na niepowodzenie – powiedział smutno głos i Mara usłyszała szloch w swych myślach. Podniosła wyżej głowę. I dopiero teraz zrozumiała jak bardzo ta mała istota cierpiała.....




History by: Kiki Kirusama
"...Do you live, do you die, do you bleed
For the Fantasy.
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the Fantasy..."
30 Seconds To Mars - The Fantasy

komentarze [10]

=Opowiadanie=
Rozdział I: Tokijska masakra łopatą ogrodową.
Rozdział II: Mamy małą sprawę do omówienia.
Rozdział III: Jestem Hao nie Haosia ==
Rozdział V: Miłość i potomek cz. 1.
Rozdział VI: Miłość i potomek cz. 2.
Rozdział VII: Brudy wychodzą w praniu - a co wychodzi w wannie?
Rozdział VIII: Ty i tylko Ty cz. 1.
Rozdział IX: Ty i tylko Ty cz. 2.
Rozdział X: Dziękuję za wspomnienia cz. 1.
Rozdział XI: Dziękuję za wspomnienia cz. 2.
Rozdział XII: Dziwne spotkanie i niespodzianka...
Rozdział XIII: I nawet kiedy będę sam
Rozdział XIV: Szpital i wesoła nowina
Rozdział XV: Wyznanie
Rozdział XVI: Miłość skazana na niepowodzenie
Rozdział XVII: Lęk przed miłością
Rozdział XVIII: Urodziny bliźniaków
Rozdział XIX: Filozoficzny stan - ucieczka przed miłością czy przed sobą?
Rozdział XX: Kłótnia o pieczęcie cz.1
Rozdział XXI: Kłótnia o pieczęcie cz.2

Komix
Manga SK
COM kropka COM
Garfield
Bug City

People, Who are aware about news
Fry
Hoshi
Kim
Tomiko
Hana
Neko
Kiney
Keiko
Anusia
Maria

Who I like :)
Onee-chan :*
Anusia :*
Sani :*
Larva ;*
Neko-chan :*

shaman-king-memoryszamanking-nowehistorieTemptation
Lay By Panna Schizia
More? Minimalistyka